FUNKCJE NH PO 89

Do 1989 roku obszar Nowej Huty od wschodnich granic miasta po Mistrzejowice rozwijał się w oparciu o kolejne plany wieloletnie, odgórne planowanie i podporządkowanie funkcjonowania miasta, a później zespołu dzielnic Krakowa kombinatowi metalurgicznemu. Dominowały przede wszystkim dwie funkcje, które jednocześnie były wyraźnie odseparowane przestrzennie od siebie – przemysłowa i mieszkaniowa. Obszary mieszkaniowe były uzupełnione o obiekty oświaty, opieki zdrowotnej i usług. W różnych częściach Nowej Huty nasycenie tą infrastrukturą znacząco się różniło, co wpłynęło także na inną dynamikę przemian okresu transformacji ustrojowej w zależności od typu istniejącej już zabudowy, lat jej powstawania i stanie zaawansowania prac. Wielu spośród założeń począwszy od pierwszych planów ratusza na terenie dzisiejszego Parku Ratuszowego, opery domykającej Plac Centralny od południa czy dzielnicy usługowej i kampusu Politechniki Krakowskiej w Czyżynach nie udało się zrealizować. Pierwsze lata po 1989 roku to przede wszystkim uzupełnianie tych funkcjonalnych braków, wypełnianie pustych, „niczyich” przestrzeni tymczasowymi pawilonami i straganami, komercjalizacja przestrzeni wspólnych i przekształcanie budynków kultury w sklepy. Cały okres ostatnich 29 lat to także pokaz niemocy i braku zaangażowania lokalnych władz w procesy zachodzące w Nowej Hucie. Wielokrotnie rozpoczynane wielkie projekty mające zmienić oblicze dzielnicy, z których jeszcze żaden nie został zrealizowany (a większość z nich już teraz leży w szufladach, do których nikt nigdy więcej nie sięgnie). Odgórnie zaplanowane i zarządzane miasto, stało się obszarem nieco porzuconym przez nowe władze, zostawionym samemu sobie. Oddolne ruchu, które zaczęły przejmować inicjatywę to jednak nie grupy mieszkańców działających dla wspólnego dobra, a grupy interesów działające według wolnorynkowych zasad – od kupców handlujących początkowo na straganach, później dużych targowiskach, po deweloperów wznoszących coraz większe osiedla. Inicjatywy obywatelskie powstają często w kontrze do działań miasta – tak działo się np. w przypadku decyzji o budowie spalarni śmieci na terenie dzielnicy czy w związku ze startem projektu Nowa Huta Przyszłości, kiedy to mieszkańcy odpowiedzieli powołaniem Nowej Huty Teraźniejszości. Próby pozytywnych działań, animowanych głównie przez coraz lepiej działające lokalne instytucje kultury, muszą mierzyć się z obniżanym przez nieodpowiedzialne działania miasta poczuciem możliwości realnego wpływu na otaczającą przestrzeń. Wiele trudu trzeba włożyć, aby zmobilizować grupę mieszkańców wokół pozytywnych działań, tym bardziej strategicznych i długofalowych. Jak niewiele wysiłku potrzeba aby tę mobilizację pogrzebać wielokrotnie pokazał Urząd Miasta Krakowa, organizując kolejne konsultacje społeczne, projekty i składając obietnice bez pokrycia dotyczące rewitalizacji Nowej Huty.

Mieszkalnictwo

W 1990 roku, kiedy ukończono ostatni z bloków osiedla Mistrzejowice-Zachód (dzisiejsze os. Oświecenia), zakończył się najważniejszy i najdłużej trwający etap rozwoju Nowej Huty – rozumianej jako konglomerat pięciu dzielnic od kombinatu po lotnisko w Czyżynach. Wraz z oddaniem do użytku ostatniego budynku w technologii wielkiej płyty przerwano także realizację kolejnych osiedli w oparciu o plany pochodzące jeszcze z lat sześćdziesiątych.

Nowa Huta często postrzegana jest przez pryzmat jej najstarszej, socrealistycznej części, której budowa stanowi jedynie krótki, bo trwający mniej niż dekadę epizod. Już w 1959 roku, zaledwie 10 lat po rozpoczęciu budowy miasta, oddano do użytku Blok Szwedzki – obiekt w pełni realizujący idee modernistycznej architektury i stojący w opozycji do socrealistycznych dekorowanych gmachów w jego najbliższym sąsiedztwie, które kreują powszechny obraz dzielnicy. Kolejne realizacje – Sektor D (osiedla Centrum D, Handlowe, Spółdzielcze i Kolorowe), Bieńczyce, Wzgórza Krzesławickie, Czyżyny i Mistrzejowice wznoszone były od lat 60-tych do 90-tych i to właśnie w nich mieszka dziś większość z mieszkańców Nowej Huty.

Przerwanie realizacji istniejących już planów, zmiany w funkcjonowaniu spółdzielni mieszkaniowych, strukturze własności gruntów, ale także naturalne przyczyny takie jak zróżnicowana przestrzennie struktura demograficzna mieszkańców i wiek oraz stan budynków wpłynęły także na to, jakim przekształceniom przestrzenie mieszkaniowe dzielnic nowohuckich ulegały po roku 1989. Najstarsza część Nowej Huty, najbardziej oddalona od centrum Krakowa i jednocześnie nie ciesząca się jeszcze najlepszą opinią mimo wieloletnich zaniedbań w dziedzinie planowania przestrzennego (Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego uchwalono dopiero w grudniu 2013 roku) dzięki zwartej i niemal ukończonej formie, z przewagą gruntów miejskich przeszła przez fazę transformacji i boom budowlany z lat 2000-ych niemal niezmieniona – przynajmniej w zakresie formy architektonicznej i urbanistycznej. Ostatnim dużym założeniem zrealizowanym na tym terenie była budowa osiedla Centrum E w latach 1988-1995 według projektu Romualda Loeglera. Wznoszony jeszcze przez spółdzielnię mieszkaniową, wpisująca się w urbanistykę dzielnicy kompleks do dziś pozostaje najbardziej współczesnym w formie znakiem w przestrzeni Nowej Huty. Poza Centrum E powstało jedynie kilka mniejszych bloków uzupełniających zabudowę osiedli. Istnieją również przykłady adaptacji budynków poprzemysłowych lub pełniących dawniej funkcje biurowe na mieszkania – w ten sposób zaadaptowano m.in. drukarnię na osiedlu Hutniczym i Dom Młodego Robotnika na osiedlu Stalowym. W tym drugim przypadku unaoczniły się wszystkie patologie braku planowania przestrzennego i rządzącej inwestycjami deweloperskimi logiki maksymalnego zysku. Inwestycja ta nie tylko pogłębiła dominację funkcji mieszkaniowej na osiedlu, ale stanowi pierwszy w skali całej dzielnicy przykład grodzenia budynków mieszkalnych. Inwestor kupił budynek wraz z całym otoczeniem, które do tej pory było ogólnodostępnym terenem zielonym i drogą dojścia nad pobliski Zalew Nowohucki. Wraz ze zmianą funkcji dotychczasowe chodniki przedzielone zostały płotami, a teren zamknięty dla osób postronnych. Sam deweloper odpowiedzialność za te decyzje przerzuca na przyszłą wspólnotę mieszkaniową, która będzie mogła zdecydować (bądź nie) o ewentualnej rozbiórce ogrodzenia.

Największe zmiany zachodziły więc na mniej widocznym poziomie – struktury własności, zaludnienia mieszkań. Wraz z możliwością wykupu lokali z bonifikatą większość z nich przeszła na własność dotychczasowych lokatorów. Rozdrobniona struktura własnościowa zaczęła zyskiwać widoczną w przestrzeni dzielnicy formę wraz z ukształtowaniem się wspólnot mieszkaniowych, które już w indywidualny i nieskoordynowany sposób zaczęły modernizować i przekształcać dotąd spójną w formie architekturę dzielnicy. Pojawiły się nowe detale poprawiające funkcjonalność budynków, a zaczęły znikać te, które sprawiały problemy w bieżącym utrzymaniu. Niedostateczna ochrona konserwatorska sprawiła, że pod warstwami styropianu zniknęło wiele rozwiązań budujących indywidualny charakter nowohuckich osiedli. Z czasem pojawił się też problem pustostanów – jeszcze kilka lat temu widok zasłoniętych metalowymi płytami okien lokali komunalnych był dosyć powszechny w starszej części dzielnicy.

Ostatnie lata i moda na Nową Hutę przyniosły ponowne zainteresowanie zamieszkiwaniem w tej dzielnicy. Obraz zaniedbanej, biednej i niebezpiecznej części Krakowa powoli zaczął ustępować opinii miejsca zielonego, z dobrym dostępem do infrastruktury edukacyjnej, zdrowia i przestrzeni zielonych. Podkreślić należy, że nie było to zasługą władz miasta, które po latach mogły zauważyć degradację przestrzenną dzielnicy, ale raczej większy wpływ miał na to fakt, że w nowszych dzielnicach Krakowa takich placówek i przestrzeni nie ma prawie w ogóle. Oparte o idee amerykańskiej jednostki sąsiedzkiej Clarence Perry’ego i sowieckiego mikrorajonu (ru. Микрорайон) osiedla, jako skończone całości z zaplanowaną infrastrukturą obliczoną na większą niż obecnie liczbę mieszkańców, są w stanie obsłużyć nie tylko Nowohucian i Nowohucianki, ale także osoby przybywające z odleglejszych dzielnic pozbawione dostępu do podstawowej infrastruktury. Wraz z biegiem lat i zestarzeniem się pierwszych właścicieli mieszkań, którzy bywali także ich budowniczymi, następuje w ostatnich latach duża wymiana pokoleniowa. Mieszkania przekazywane często dzieciom, czy też dziedziczone w spadkach są zasiedlane przez młodszych mieszkańców, co wpływa także na zmianę w przestrzeni dzielnicy – pojawia się nowy typ usług i lokali, które dotąd nastawione głównie na seniorów musiały dostosować się do nowych klientów. Takie zmiany ciężko zakwalifikować jako gentryfikację (mieszkania wciąż są dostępne finansowo), natomiast z pewnością dostępność finansowa miejsc przeznaczonych dla młodszych pokoleń jest mocno ograniczona dla pokolenia emerytów, którzy wciąż stanowią sporą grupę mieszkańców dzielnicy.

Zupełnie inne zmiany zachodziły w nowszych dzielnicach – szczególnie Czyżynach i Mistrzejowicach, czyli obszarach, które w okresie transformacji wciąż były jedynie częściowo ukończonymi założeniami urbanistycznymi. Poza typowymi dla tego czasu przekształceniami – prywatyzacją mieszkań, powstawaniem wspólnot obejmujących pojedyncze bloki czy nawet klatki, zmianą właścicieli, aktywne pozostawały wciąż działające jako inwestorzy spółdzielnie mieszkaniowe oraz nowy typ inwestycji mieszkaniowych realizowanych przez prywatnych deweloperów na działkach prywatyzowanych przez gminę, podmioty należące do skarbu państwa oraz odzyskiwane przez dawnych właścicieli. Zmiany, które okazały się mniej uciążliwe dla dotychczasowych mieszkańców dotyczyły przede wszystkim Mistrzejowic. Poza kilkoma realizacjami na wolnych działkach w centralnych częściach dzielnicy nowe inwestycje skumulowane są przede wszystkim ja jej obrzeżach, głównie na osiedlu Piastów i części najnowszego z osiedli, jednocześnie w najmniejszym stopniu ukończonego – os. Oświecenia. To co charakteryzuje większość zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji, także tych powstających z inicjatywy spółdzielni mieszkaniowych, to brak wspólnej infrastruktury społecznej i przestrzeni publicznych. Na otwartych osiedlach zaczęły pojawiać się nowe, wygrodzone enklawy nie oferujące dotychczasowym mieszkańcom żadnej rekompensaty za korzystanie ze wspólnej infrastruktury. Budowa kolejnych mieszkań nie pociągnęła za sobą również większych zmian w układzie komunikacyjnym Mistrzejowic, a żeby dostać się do centrum Krakowa tramwajem wciąż trzeba przejechać okrężną drogą przez Bieńczyce i Nową Hutę.

Presja deweloperska i brak planowania jeszcze bardziej widoczny wpływ ma na przestrzeń Czyżyn. Zbudowana wzdłuż zabytkowego pasa startowego lotniska Rakowice-Czyżyny dzielnica poprzez swoje usytuowanie przy głównych ciągach komunikacyjnych, pomiędzy Nową Hutą a centrum Krakowa, dostępem do infrastruktury sportowej i zieleni, a jednocześnie dużymi wolnymi przestrzeniami w samym centrum założenia, stała się atrakcyjna dla deweloperów poszukujących szybkiego zysku. Brak obowiązujących planów zagospodarowania przestrzennego (plan został uchylony przed rozpoczęciem budowy przez Wojewódzki Sąd Administracyjny) i należytej ochrony zabytkowych pozostałości dawnego lotniska (chroniona jest sama przestrzeń, a nie nawierzchnia) sprawił, że jeszcze do niedawna jedno z miejsc w Krakowie z najlepszymi perspektywami na rozwój w przyjazne do życia miejsce stało się zagęszczonym do granic możliwości blokowiskiem. Deweloperzy nie bacząc na wartość historyczną pasa przekształcają go dowolnie niszcząc oryginalną strukturę i zastępując go parkingami, lub w najlepszym przypadku ogrodzonymi placami zabaw. Największe z osiedli i jednocześnie najbardziej kontrowersyjne – Avia i późniejsze etapy przy ul. Orlińskiego to już pokaz modelowych rozwiązań deweloperskich dążących do maksymalizacji zysku kosztem komfortu obecnych i przyszłych mieszkańców, zieleni i dziedzictwa. Maksymalnie stłoczone budynki o nijakiej architekturze, rząd monumentalnych, identycznych wieżowców od strony pasa startowego i wypełnione parkingami przestrzenie pomiędzy nimi, częściowo wygrodzone, odbierające możliwość przejścia przez teren wszystkim poza właścicielom mieszkań osiedle budziło kontrowersje już na etapie założeń. Na 3500 planowanych mieszkań nie powstanie żadna szkoła, a liczba miejsc parkingowych ograniczona została do niespełna 2400. Brak placówek oświatowych budził przede wszystkim protesty mieszkańców okolicznych osiedli, którzy bali się przepełnienia funkcjonujących już placówek. Deweloper nie ukrywa, że zamierza pasożytować na istniejącej infrastrukturze, nie oferując nic w zamian. W materiałach reklamowych osiedla przeczytać można o możliwości korzystania z istniejących już szkół, przedszkoli czy przychodni. Najbliższa placówka już teraz jest jednak przepełniona, a próba przypisania mieszkańców do rejonu na sąsiednim osiedlu skończyła się protestami ze względu na odległość, jaką pokonywać musiałyby dzieci. Również miejsca parkingowe są zarzewiem konfliktów wewnątrz nowej społeczności. Deweloper przy zakupie taniego jak na krakowskie warunki mieszkania, oferuje zakup miejsca postojowego w cenie zupełnie do niego nie przystającej. Naginając prawo sprzedano także część ogólnodostępnych miejsc przeznaczonych pierwotnie dla osób niepełnosprawnych. Na policyjnej mapie zagrożenia bezpieczeństwa, gdzie każdy może zgłosić także źle zaparkowany samochód, nowo zabudowywane obszary Czyżyn są czerwonymi plamami (tylko na tym jednym osiedlu mieszkańcy nanieśli około 850 punktów związanych z problemami z parkowaniem). Deweloperzy nie biorąc odpowiedzialności za powstającą przestrzeń, oraz miasto nie zainteresowane zabezpieczeniem interesów mieszkańców, tworzą więc przestrzeń zbudowaną na konflikcie, którego koszty zażegnania czy to przez realizację dodatkowej infrastruktury czy usuwania powstałych szkód będą ponosić wszyscy mieszkańcy.

Rekreacja i przestrzeń publiczna

W przeciwieństwie do nowych inwestycji deweloperskich, mieszkańcy starszych osiedli nie mogą narzekać na brak przestrzeni publicznych i rekreacji. To co łączy te miejsca to przede wszystkim całkowita dominacja samochodu, która rozpoczęła się w latach 90-tych i cały czas rośnie na sile, a ani władze miasta ani spółdzielnie mieszkaniowe zdają się nie posiadać pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Najstarsze nowohuckie osiedla zbudowane w oparciu o szkielet głównych arterii i sieć wąskich osiedlowych uliczek pełniących także funkcje ciągów pieszych nie są przystosowane do obecnej liczby samochodów. Postępuje więc degradacja zieleni, rozjeżdżane są skwery i chodniki, zastawiane drogi pożarowe i dojazd dla karetek. Co ciekawe w starej części Nowej Huty istniały osiedlowe parkingi wielopoziomowe, jednak ich funkcja została zmieniona – jeden z nich jest dzisiaj częścią ośrodka kultury, a drugi sklepem meblarskim. Przekształceniu uległa także infrastruktura rowerowa – oryginalnie wzdłuż głównych alei Nowej Huty istniały wydzielone drogi dla rowerów, oddzielone od chodników pasem zieleni. Dziś pełnią rolę parkingów, a nowe ścieżki dopiero powstają. To jak bardzo infrastruktura komunikacyjna ingeruje w przestrzeń dzielnicy widać najlepiej na pl. Centralnym, który został pozbawiony pierwotnego układu funkcjonalnego z węzłem przesiadkowym na środku, jego przestrzeń stała się całkowicie pozbawiona funkcji, wokół zaś wyrósł las słupów oświetleniowych, trakcyjnych, znaków i sygnalizacji świetlnej. Najbardziej symbolicznym przykładem podporządkowania istniejącego założenia urbanistycznego autom, było przekształcenie większości klombów na północnym odcinku al. Róż w parkingi. Z ławek, które pozostały na swoich dawnych miejscach można dziś więc podziwiać karoserie samochodów.

Przekształcenia przestrzeni publicznych w Nowej Hucie to zresztą szereg podobnych, nieskoordynowanych decyzji, często stojących w sprzeczności z opracowywanymi planami rewitalizacji czy kolejnymi projektami konkursowymi na najważniejsze miejsca dzielnicy. Lokalny Program Rewitalizacji Nowej Huty uchwalono w 2008 roku. Od 2009 roku kiedy to zorganizowano pierwsze konsultacje społeczne dotyczące przebudowy głównego placu i alei dzielnicy nie udało się wcieli

w życie żadnej z postulowanych przez mieszkańców zmian. W międzynarodowym konkursie urbanistyczno-architektonicznym nie przyznano głównej nagrody, obrady jury były niejawne, a wyniki konkursu nie były szerzej konsultowane z mieszkańcami. Zostali oni więc zaangażowani w proces konsultacji, otrzymali obietnicę zmian ich otoczenia na lepsze podpartą wizualizacjami najwyżej ocenionej pracy autorstwa Romualda Loeglera, po czym miasto nie wykazało determinacji aby ich głos rzeczywiście uwzględnić. Lokalny targ warzywny na placu Centralnym, rosarium w al. Róż, pawilony artystyczne, fontanny i atrakcyjna zieleń pozostaną już na zawsze jedynie na papierze. Takich zawiedzionych oczekiwań było zresztą więcej. W związku z aktualizacją programu rewitalizacji dzielnicy w 2014 roku zorganizowane zostały szerokie konsultacje społeczne, w trakcie których wypracowano model przyszłego zarządzania procesem rewitalizacji, zaangażowano wielu aktorów, wskazano najważniejsze problemy i wstępne recepty ich rozwiązania. Ponownie bez żadnego efektu. Kolejne debaty publiczne dotyczyły utworzenia parku kulturowego na terenie Nowej Huty, który ma chronić jej walory historyczne i ład przestrzenny, określać formę nośników reklamowych, obiektów małej architektury, dozwolone ingerencje w istniejącą substancję. Ponownie zabrakło jednak determinacji, aby wypracowane z mieszkańcami zapisy wcielić w życie. Rozbudzane nadzieje i niespełnione obietnice powodują, że coraz trudniej zainteresować mieszkańców otaczającą ich przestrzenią i zmobilizować do udziału w debatach, które jak dotąd jeszcze nigdy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Sytuacji tej nie sprzyja także podejście lokalnych przedstawicieli mieszkańców – od lat dzielnicowy budżet obywatelski pomimo wielkości dzielnicy jest jednym z najmniejszych w całym mieście pod względem kwot przeznaczanych do dyspozycji mieszkańców.

Realizowane są punktowe inwestycje, często wymuszone tragicznym stanem poszczególnych przestrzeni czy elementów infrastruktury, a nie podejściem strategicznym. Remontowane są parki, uzupełniana infrastruktura sportowa i rekreacyjna. Modernizacje przeszły lub przechodzą stadiony, a przy szkołach powstają nowe hale i baseny, powstało także ogólnodostępne centrum sportowe Com-Com Zone.

Nie powstał jednak dotąd żadna przestrzeń publiczna i rekreacyjna stworzona od podstaw po 1989 roku, mimo dynamicznej rozbudowy nowohuckich dzielnic. Kontrowersyjna była także budowa Areny widowiskowo-sportowej w Parku Lotników Polskich kosztem terenów zielonych. Co więcej władze miasta na etapie przygotowań do ubiegania się o możliwość organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku przedstawiły plany budowy wioski olimpijskiej właśnie na terenach wykrojonych z Parku, co wzbudziło protesty mieszkańców. Sama budowa hali widowiskowo-sportowej jest zresztą kolejnym przykładem zmarnowanej szansy na impuls rozwojowy dla dzielnicy i brak myślenia strategicznego, wykraczającego poza realizację jednej, kosztownej inwestycji. Władze miasta nie zabezpieczyły terenów wokół hali przed rozpoczęciem jej budowy Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, nie rozpoczęły ich wykupu celem wcielenia do parku, pomimo że oczywiste wydawało się, że wartość działek wzrośnie skokowo po realizacji inwestycji i układu drogowego wokół, umożliwiającego dojazd i zabudowę tych terenów. W budżecie kosztownej budowy nie znalazły się środki na odnowienie parku, z którego wykrojono pod jej realizację spory teren. Dziś okolice hali są placem budowy dziesiątek bloków, które powstają bez planu zagospodarowania, a więc bez zabezpieczenia podstawowych interesów mieszkańców miasta.

Nowym pomysłem miasta na tereny zielone w Nowej Hucie jest utworzenie w Przylasku Rusieckim zlokalizowanym między kombinatem a Wisłą, na terenie istniejącego zespołu zalewów, przestrzeni rekreacyjnej, kąpielisk, infrastruktury sportowej i rekreacyjnej korzystającej ze źródeł geotermalnych. Inwestycja ta ma być częścią szerszego planu nazwanego Nową Hutą Przyszłości, w zakres którego wchodzą jeszcze tzw. Błonia 2.0 czyli planowany obszar organizacji imprez masowych (których jednak nie udało się zrealizować na Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku), centrum logistyczne i park technologiczny w Pleszowie.

Przemysł i usługi (miejsca pracy)

Historia przemysłu w Nowej Hucie i jego transformacji po roku 1989 to przede wszystkim prywatyzacja i ograniczanie zatrudnienia w kombinacie metalurgicznym. Kolejne zmiany właścicieli, rozdrobienie struktury przedsiębiorstwa, zamykanie kolejnych wydziałów, inwestycje tylko w wybrane z nich. Dziś huta zatrudnia około 7 tysięcy osób, o ponad 30 tysięcy mniej niż w szczytowym okresie jej funkcjonowania. Wszystko to dzieje się jednak za zamkniętymi bramami kombinatu, który stanowi miasto w mieście z własną infrastrukturą, komunikacją czy usługami.

To, co dobrze pokazuje przemiany w krajobrazie nowohuckiego przemysłu i miejsc pracy po 1989 roku, to przede wszystkim nowo powstałe firmy, skupione głównie w Krakowskim Parku Technologicznym w Czyżynach. Powołany do życia w 1997 roku jako Centrum Zaawansowanych Technologii miał za zadanie budować nową gospodarkę Krakowa i zagospodarować potencjał przemian ekonomicznych tego okresu. Pod jego ekspansję przeznaczono tereny w Czyżynach, na których przed laty planowano budowę nowego kampusu Politechniki Krakowskiej, z którego zrealizowano jedynie Wydział Mechaniczny i osiedle akademickie. Położony pomiędzy Czyżynami a centrum miasta park technologiczny miał szansę stać się łącznikiem przestrzennym, ale też mógłby ożywić przestrzeń dzielnicy nazywanej często „sypialnią”, i pobudzić lokalny handel i usługi. Tak się jednak nie stało. Zamiast zintegrowanej z miastem dzielnicy powstała wydzielona enklawa firm technologicznych, bez żadnego powiązania z otaczającymi ją osiedlami czy Parkiem Lotników Polskich. Zbudowane wzdłuż jednej ulicy bez żadnej infrastruktury towarzyszącej biurowce stanowią smutną ilustrację całkowitej impotencji miasta w kreowaniu i wdrażaniu strategii, które wykraczałyby poza jedną ograniczoną funkcjonalnie i przestrzennie inwestycję. Będący siedzibą takich potentatów branży cyfrowej jak Comarch, Park Technologiczny nie posiada nawet stałego skomunikowania transportem publicznym z resztą miasta, ponieważ nie przewidziano miejsca na pętlę autobusową.

Wydawałoby się, że nauczeni błędami przeszłości, odpowiedzialni za rozwój miasta urzędnicy i politycy unikać będą ich powtarzania. Niestety już na etapie założeń podobne problemy zdają się czekać w Nowej Hucie Przyszłości. O ile firmy logistyczne rzeczywiście mogą korzystać z potencjału infrastruktury komunikacyjnej w okolicy, a zalewy w Przylasku Rusieckim wymagają jedynie odpowiedniego uporządkowania i zapewnienia bezpieczeństwa, to lokalizacja kolejnego parku technologicznego odseparowanego od dzielnicy mieszkaniowej jest kwestią mocno dyskusyjną. Ograniczany jest w ten sposób potencjał miastotwórczy nowych obszarów z miejscami pracy, a jednocześnie utrwalana jest całkowita dominacja funkcji mieszkaniowej w innych częściach Nowej Huty. Poza biurowcami zakładów tytoniowych oraz planowanym przez władze wojewódzkie zaadaptowaniem budynków Centrum Administracyjnego Huty na przestrzenie dla firm w Nowej Hucie nie istnieją i nie są planowane żadne miejsca pracy poza drobnym handlem i usługami. Skazana na pozostanie sypialnią Krakowa dzielnica nie będzie w stanie wytworzyć własnego dobrze funkcjonującego centrum, które mogłoby zaspokoić większość potrzeb jej mieszkańców.

Handel

Problemy wynikające z dominacji funkcji mieszkaniowej i zmian demograficznych widać przede wszystkim w procesie ciągłych zmian, jakie przechodzi nowohucki handel. Istniejące wcześniej domy handlowe powoli kolonizowane są przez wielkie sieci handlowe. Takie miejsca jak Dom Handlowy Wanda czy pawilony przy lotnisku w Czyżynach dawno straciły swoje pierwotne funkcje i strukturę zrzeszającą wielu drobnych kupców z różnorodną ofertą na rzecz wielkopowierzchniowych sklepów sieci drogeryjnych i spożywczych, ostatnio także siłowni. Sklepy spółdzielcze i delikatesy zastępowane są przez supermarkety spożywcze (w najlepszym przypadku) lub po prostu likwidowane. Postępuje homogenizacja funkcji z wyraźną dominacją usług bankowych i aptek. W zasadzie jedyną funkcją, która do tej pory zdołała obronić się przed zmianami są trzy wciąż funkcjonujące w Nowej Hucie bary mleczne.

Krótki spacer po głównych alejach starej Nowej Huty najlepiej obrazuje skalę zjawiska pustoszenia lokali i wymierania lokalnego handlu. Nie ma w zasadzie ulicy, przy której nie byłoby przynajmniej jednego pustostanu. Dodać należy, że lokale te są w większości własnością gminy, a Zarząd Budynków Komunalnych dysponuje wszelkimi narzędziami do kształtowania polityki lokalowej, która sprzyjałaby zachowaniu zróżnicowanej funkcjonalnie oferty handlowej i usługowej. Tak się niestety nie dzieje. Opuszczone lokale wynajmowane są po cenach rynkowych na biura, serwisy i hurtownie. Ich ślepe, zaklejone reklamami witryny, pogłębiają obraz opustoszałej, sennej dzielnicy, w której nic się nie dzieje.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na nowszych osiedlach nowohuckich. W miejscach o dużym zagęszczeniu ludności, a jednocześnie niewielkiej liczbie budynków usługowych, od lat dziewięćdziesiątych powstało i rozbudowało się wiele pawilonów handlowych, supermarketów i placów targowych. Największe z targowisk, Tomex, przy rondzie Kocmyrzowskim zajmuje teren 7 hektarów, na którym od 1990 roku działa 500 kupców. Obok niego, w miejscu w którym w czasach PRL planowano budowę prawdziwego centrum Czyżyn z pawilonami i biurowcami, wzniesione zostało Centrum Handlowe Czyżyny – zespół kilkudziesięciu sklepów z hipermarketem. Zbudowane w logice, według której samochód staje się głównym środkiem komunikacji duże centra handlowe, pozostają jednak miejscami większych, weekendowych zakupów. Mniejsze lokale powstały w nowych budynkach, wznoszonych wzdłuż wielu głównych ulic Czyżyn, Bieńczyc i Mistrzejowic. Otwarta forma tych założeń urbanistycznych i pozostawione wzdłuż ulic duże rezerwy terenowe pozwoliły na ich wtórne wypełnianie pierzejami złożonymi z niewielkich budynków handlowo-usługowych. Takie uzupełnianie zabudowy istniejących osiedli mogłoby mieć także swój pozytywny efekt przestrzenny, gdyby tylko miasto ukierunkowało swoją rozbudowę w stronę rozwinięcia sieci bardziej miejskich, usługowych alei. Tak się jednak nie dzieje. Nowe inwestycje mieszkaniowe i biurowe realizowane są w miejscach pozbawionych planów, infrastruktury i usług, a rozbudowywane wzdłuż ulic pawilony i garaże pozostają karykaturą czegoś, co nazwać można miejską ulicą handlową. Tego obrazu dopełnia niezliczona liczba kiosków i budek, zgrupowanych głównie wokół najważniejszych węzłów komunikacyjnych.

Kultura i rozrywka

Ożywianiu przestrzeni dzielnicy służą głównie instytucje i wydarzenia kulturalne. Jednak i część z nich nie wytrzymała konkurencji i komercjalizacji rynku. Zlikwidowane zostały dwa z trzech funkcjonujących w dzielnicy kin – Światowid, przekształcone w Muzeum PRL-u oraz Świt zaadaptowane na supermarket i lokale usługowe. Marnym pocieszeniem jest fakt, że zachowano i odrestaurowano oryginalną architekturę budynku oraz neon z nazwą nieistniejącego kina. Z powodzeniem funkcjonują zaś teatry – istniejący od 1955 roku Teatr Ludowy oraz przeniesiony z centrum miasta Teatr Łaźnia Nowa. Na szczególne uznanie zasługuje fakt wychodzenia z ich działalnością poza swoje siedziby, prowadzenie warsztatów z mieszkańcami i organizacja imprez plenerowych. Podobnie aktywizującą lokalną społeczność działalność udaje się prowadzić lokalnym centrom kultury – m.in. Ośrodkowi Kultury im. Norwida z ArtZoną i jedynym nowohuckim kinem Sfinks oraz Nowohuckiemu Centrum Kultury.

Powstały także zupełnie nowe instytucje m.in. poświęcony historii Nowej Huty oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa oraz planowane Małopolskie Centrum Nauki w Czyżynach. Niestety Nowa Huta nie oparła się też tendencji do festiwalizacji kultury w mieście. Władze miasta zainwestowały wiele środków w rozwój takich wydarzeń jak Festiwal Sacrum Profanum i Muzyki Filmowej, które przez lata organizowane były na terenie kombinatu. Mimo swojej ograniczonej formuły, zamkniętej na ściśle sprofilowanego odbiorcę, a przede wszystkim wykraczające poza możliwości finansowe wielu mieszkańców dzielnicy wydarzenia, przybliżały jednak zamkniętą na co dzień przestrzeń kombinatu jej mieszkańcom, a jednocześnie zaznaczając obecność Nowej Huty na kulturalnej mapie Krakowa, podnosząc w pewien sposób jej rangę i rozbudowując funkcje. Wydarzenia te jednak zmieniły swoją formułę, a wraz z oddaniem Centrum Kongresowego i Areny ich organizacja została przeniesiona właśnie tam. Przestrzeń Nowej Huty i jej mieszkańcy zostali ponownie pozbawieni cyklicznych wydarzeń, z którymi poniekąd mogli się utożsamiać, i które przez lata, pomimo wszystkich swoich wad, budowały nowy obraz dzielnicy.

Więcej tego samego

Zmiany w przestrzeni Nowej Huty w ostatnich latach to głównie powtarzanie błędów i zaniedbań, z którymi dzielnica boryka się od czasów jej powstania. To, co nowy system polityczny i gospodarczy oraz władze miasta mają do zaoferowania, to po prostu więcej tego samego – wyraźniejsze podziały przestrzenne, więcej odseparowanych od siebie enklaw, więcej komercji i prowizorycznych działań. Nowym elementem jest proponowanie co kilka lat nowych, nierealizowanych obietnic w wymiarze strategicznym od przebudowy pl. Centralnego i al. Róż, przez nowy Lokalny Program Rewitalizacji po Nową Hutę Przyszłości. W przeciwieństwie do czysto instrumentalnego podejścia przedstawicieli centralnych władz miasta, na wielki szacunek zasługuje praca wykonywana przez lokalne stowarzyszenia, teatry oraz centra kultury. To one animują prawdziwe życie społeczne i kulturalne dzielnicy i pomimo wciąż niespełnianych politycznych obietnic o rewitalizacji, rzeczywiście integrują lokalną społeczność i budują ofertę która poprawia komfort zamieszkiwania dzielnicy.