MIASTO NIEDOKOŃCZONE

Wyczarować miasto

 

Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek – krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
maciora wódki i ambit na dziewki,
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjąca z nudy w grudniowe wieczory…

Poemat dla dorosłych Adam Ważyk

 

Między dwoma brzegami – rokiem 1949 i 1955 – rozpięto już olbrzymi most na sześciu przęsłach: świetną konstrukcję planu sześcioletniego. Marzenie złapano w sieć matematycznych obliczeń – narysowano jego portret w postaci wykresów technicznych. Mówimy: rośnie Nowa Huta.

Produkcja tego nowego zakładu przemysłowego przewyższy dotychczasową produkcję wszystkich tego typu zakładów w Polsce. Dziś podkrakowskie równiny rozdzwoniły się szczękiem twórczego budownictwa. Jutro wypełnią się gwarem wielkiego, pracującego miasta.

Ludzie nowych czasów, nieświadomi poeci, każdą cegłą, każdym metrem sześciennym wykopanej ziemi piszą największy poemat przemysłowy w dziejach Polski. Od jego niezwykłych strof zależy dalszy, szybki rozwój podstawowych gałęzi przemysłu, produkcja: obrabiarek, traktorów, maszyn rolniczych, środków transportowych, itp.

Nie jest rzeczą przypadku, iż wybitny odsetek owych nieświadomych poetów a świadomych budowniczych nowego miasta – stanowi młodzież.

Młodzież: pierwsze szeregi bezklasowego społeczeństwa pierwszego miasta socjalistycznego w Polsce. Element najbardziej entuzjastyczny, najbardziej zdolny do rozwoju.”

Sławomir Mrożek Młode miasto, w : „Przekrój”, nr 276, 22 lipca 1950

Rozpoczynam od zderzenia dwóch tekstów o Nowej Hucie, które dzieli raptem pięć lat. Zestawienie reportażu Mrożka i wiersza Ważyka pokazuje to, co w przekazie o Nowej Hucie jest sednem, jakimś podstawowym napięciem. Obraz propagandowy zawierający w sobie ideał, dążenie, projekcje przyszłości pozostaje w niekończącym się sporze z rzeczywistością, która obezwładnia swoimi niedoborami, niemożnością, oraz ludźmi z ich mrocznymi, nieprzystającymi do kolektywnego szczęścia stronami. Na te dwa obrazy – pozostające w męczącym związku, nakłada się jeszcze kolejny, którym jest narracja na temat komunistycznego systemu, jego strukturalnych sprzeczności i źródeł porażki. Już przecież te słoneczne kadry, które daje nam reportaż Mrożka, powstają w czasie stalinowskiego terroru, gdy władza optymistyczną perswazją kronik i tekstów prasowych przesłania więzienia, terror, likwidację demokratycznej opozycji, a w retoryce propagandy wszędzie czai się imperialny wróg i dywersanci. Tak jak język komunistycznej propagandy stał się częścią naszego uniwersum i z użyciem pewnych sformułowań, konotuje się cała narracja systemu, tak w fotografiach z Nowej Huty Henryka Makarewicza i Wiktora Pentala mamy do czynienia z zakodowaną retoryką związaną z człowiekiem pracy i optymizmem kreacji nowego świata i społeczeństwa. Jest jednak w tych obrazach o wiele więcej niż w socrealistycznej poezji pisanej na zamówienie władz: miasto wyłania się magmy i błota, patrzymy na zderzenie światów – małopolskiej wsi z koniem i furmanką z wielkomiejską aleją, oglądamy ogrom wielkich pieców i codzienny znój hutników. Jest zieleń drzew i pięknie urządzone przedszkole, ale i błoto i góra śmieci zamiast chodnika.

Wróćmy jednak do reportażu Mrożka, który także w zastosowanym przez pisarza języku, przekazuje ogromny, propagandowy entuzjazm budowy nowego porządku, konstrukcji miasta, które będzie realizowało marzenie o sprawiedliwszym świecie. I jakkolwiek retoryka Mrożka uderza patosem (zresztą od tego tekstu pisarz mocno zdystansuje się po latach), młody adept dziennikarstwa szkicuje jednocześnie lapidarnie w miarę kompletny projekt nowej rzeczywistości. Mamy tutaj wpisanie Nowej Huty w większy plan przebudowy państwa (plan 6 letni), nowy ośrodek przemysłu (industrializacja Polski), dostarczający narzędzi do przekształcania całego kraju, wreszcie mamy człowieka przyszłości w postaci junaków układających sobie makietę nowych osiedli nieopodal namiotów, w których podczas budowy mieszkają. To oni, szkoląc się pod okiem przedwojennych jeszcze majstrów, mają być zarzewiem nowego bezklasowego społeczeństwa. Z reportażu Mrożka aż bucha parą: młodość miasta, młodość jego budowniczych i architektów, wreszcie jakiś rodzaj gigantycznego optymizmu, wiara w lepsze jutro. Podobnie nowy człowiek rysuje się na wielu dokumentalnych fotografiach Pentala i Makarewicza, a także na kronikach filmowych z okresu budowy Nowej Huty. Świeci słońce, ostro wydobywające cienie geometrii nowego miasta, a mięśnie budowniczych uwypuklają ich pozy, ciała uchwycone w ruchu, w trakcie pracy. Precyzyjnie budowany obraz nie może mieć żadnej skazy, trudności są przezwyciężane w imię starań o „jasne dni jutra” jak z emfazą deklamuje lektor kroniki filmowej z 1951 roku, zatytułowanej „Kierunek – Nowa Huta!”. Cel budowy Nowej Huty rysuje się w tekście Romana Dzięciołkiewicza – powinna ona być „najbardziej przekonywającym symbolem twórczej potęgi człowieka przekształcającej w imię szczęścia narodu – oblicze przyrody, wznoszącego gigantyczne budowle 1”.

Inne obrazy, które być może powstały w czasie niepogody lub w okresie zimy czy jesiennych słot, nie pasują do wizji, która ma ewokować optymizm i zamaszystość, a także – jakże by inaczej – świetlaną przyszłość. Jak w Człowieku z marmuru Andrzeja Wajdy (1976), kronika z utykającą w błocie betoniarką i pochmurnym, bardziej stonowanym światłocieniem, oraz buntem wobec lokalnego przedstawiciela partii wobec za małych dawek żywieniowych robotników („kiełbików”) ląduje na półkach archiwum, jest usuwana poza pole widzialności. Dużo takich „odpadowych”, dokumentujących obrazów zobaczyć można na kadrach Pentala i Makarewicza i zapis ten stanowi znakomite źródło do badań nad codziennością, nad odczarowaniem bardzo czarno-białego obrazu Nowej Huty, który wytworzył się w komunizmie i spotęgował w narracji po 1989 roku.

Do sprzeczności i napięć zakodowanych w obrazach jeszcze wrócimy tymczasem przyjrzyjmy się utopii – także zakodowanej w socrealistycznym języku reportażu Mrożka, jak i zderzeniu jej z ludzką realnością, światem przeżyć, pragnieniami i słabościami, które wymykały się projektowi socjalistycznego nowego człowieka. Taki obraz Ważyk zdecydował się pokazać dorosłym w swoim Poemacie…. Już w samych tytułach obu tekstów mamy ważne zderzenie: młodości i dorosłości. Diagnoza Ważyka, której publikacja wiązała się dla poety praktycznie z publicznym samobójstwem (a zapowiadała Gomułkowską odwilż), sugerowała że nowy ustrój i jego widzenie człowieka jest naznaczone naiwnością, niedojrzałością właśnie (a może Gombrowiczowską „synczyzną” zamiast ojczyzny). Na marginesie zauważmy jednak, że utwór byłego socjalistycznego luminarza kończył się inwokacją do partii. A zatem to ona właśnie miała być źródłem zmiany, a Ważyk wskazywał więc być może, że cel działania systemu jest słuszny, ale idea uległa wypaczeniom i należy wrócić do źródeł, by świat i miasto naprawić. W obu literackich obrazach widzimy Nową Hutę zatrzymaną w okresie budowy, przybierającą kształt, regularny, uzależniony od technologii, planistów i samych mniej lub bardziej zaangażowanych budowniczych. Zapis tego procesu stawania się miasta znaleźć możemy na zdjęciach Pentala i Makarewicza, których bohaterem jest też sama struktura wyłaniająca się z pustego pola, siła geometrii dźwigów i rusztowań, a także kubicznych szkieletów bloków, pudełek do pomieszczenia ludzkich losów.

Nowa Huta sytuuje się w równej odległości między miastem idealnym i utopią. Jest próbą przestrzennego wytworzenia ideału i ma wpisany w swój program nowy ład świata, związany z nowym światowym porządkiem powstałym w wyniku II wojny światowej. Utopia towarzyszy ludzkim społecznościom od starożytności, a swoją nazwę zawdzięcza powieści Thomasa Moore’a, o dość rozbudowanym tytule Książeczka zaiste złota i niemniej pożyteczna jak przyjemna o najlepszym ustroju państwa i nieznanej dotąd wyspie Utopii, wydanej w 1516 roku w Londynie. Jest więc utopia zarazem gatunkiem literackim i konceptem polityczno-społecznym nowej organizacji relacji międzyludzkich. Ponieważ słowo „utopia” oznacza z greckiego nie-miejsce, a w sam koncept wpisana jest niemożność, w związku z tym można ją trochę przymierzyć do wszystkiego – począwszy od odległych rajskich wysp z wiecznie świecącym słońcem, po prawa człowieka, emancypację kobiet czy powszechną edukację. Idealna organizacja społeczna była przedmiotem filozoficznej refleksji od starożytności. Pierwszym pełnym opracowaniem wizji takiej organizacji w sferze miasta-państwa jest Państwo Platona, w którym krytykuje znane mu organizacje i kreśli wizję pierwszego miasta utopijnego avant la lettre Kallipolis, władanego przez króla-filozofa, w którym własność jest wspólna. Obraz społeczno-przestrzennych relacji znajdziemy też w Polityce Arystotelesa, krytycznie odnoszącego się do propozycji Platona zwłaszcza w aspekcie kluczowym dla wszystkich koncepcji przemian miejskich, czyli problemu własności. Platon postuluje wspólną własność, Arystoteles wykazuje, że prowadzi ona do zatarcia odpowiedzialności i opowiada się za różnorodnością, a nie ujednoliceniem.

Pisze tak:

„Poniżej tego miejsca dobrze jest urządzić plac rynkowy tego rodzaju jak w Tesalii, gdzie noszą one nazwę rynku wolnego. Jest to taki plac, na którym nie wystawia się żadnych towarów i na którym bez zawezwania przez władze nie wolno się zjawiać ani robotnikowi, ani chłopu, ani też żadnemu innemu człowiekowi tego rodzaju. Miejsce to może zyskać na powabie, jeśli się tam będą odbywać ćwiczenia cielesne starszych, bo właściwą jest rzeczą, by te urządzenia były według wieku podzielone, aby na ćwiczeniach młodszych zjawili się jacyś urzędnicy, a plac ćwiczeń starszych leżał w pobliżu władz urzędowych. Poczucie bowiem, że obywatel znajduje się na oczach władz, przyczynie się wybitnie do wzbudzenia u niego prawdziwego szacunku i tego lęku, jaki wolnemu przystoi”2.

Wyraźnie widać, że hierarchia mieszkańców jest sprawą kluczową i nie należy znosić zastałych stosunków, a raczej w imię realizmu szukać najlepszego z możliwych ustrojów. Tutaj jednak chciałabym zwrócić uwagę na ostatnie zdanie z przytoczonego fragmentu dotyczące „znajdowania się na oczach władz”, które powodować ma należycie obywatelską postawę. Taki rodzaj dyscyplinowania poprzez spojrzenie znajdzie swój ekstremalny wyraz z Panoptykonie Jeremy’ego Benthama (zresztą nauczyciela Roberta Owena), który wpłynął na formę XIX-wiecznych więzień. Mieszkaniec Nowej Huty także był przedmiotem obserwacji władzy, jego postawa stanowiła przedmiot dyskusji kolektywu (słynne samokrytyki), ale także relacje przestrzenne tę widoczność obywateli wzmacniały.

Można by pokusić się o stwierdzenie, że każda utopijna koncepcja, poprzez swoją totalność i determinację w posiadaniu recepty na ogólne szczęście zawiera w sobie od początku, niczym pestkę, swoją wersję dystopijną. I tak w fascynującym studium Trzewia Lewiatana Adama Czyżewskiego poświęconego idei miasta-ogrodu Ebenezera Howarda odnajdujemy architektów związanych z Gartengesseltshaft, projektujących znakomicie funkcjonujące miasto przy obozie zagłady w Auschwitz, a sama realizacja obozu, jak twierdzi autor zawiera w sobie cały program nowoczesnej eugeniki i higieny3. Podobnie mroczną stronę modernizacyjnych procesów wydobyła Anda Rottenberg w głośnej wystawie Postęp i higiena, w której widać przerażające aspekty prób ulepszania człowieka4.

Patrzącego dzisiaj na Nową Hutę i jej organizację przestrzenną obserwatora uderza wielki brak: renesansowo-barokowa gwieździsta kompozycja ma puste centrum. Miejsce, w którym zbiegają się osie, i które domyślnie jawi nam się jako serce miasta, jest nie domknięte. Pusta przestrzeń, a za nią malowniczo opadająca wiślana skarpa. Niebieskoróżowe osiedle Centrum E i Nowohuckie Centrum Kultury nieudolnie flankując to miejsce jeszcze mocniej uwypuklają nieobecność centrum. Rygorystyczność układu Nowej Huty jest wynikiem arbitralnego gestu; ogarnięcie i przekształcenie przestrzeni robi wrażenie swoją skalą i konsekwencją. Ideał, jak wiemy, zakłada jakiś rodzaj domknięcia pełni i kompletności – ostateczną doskonałość, która staje się modelem dla innych przedsięwzięć. Organizacje historycznych idealnych miast mają w sobie symetrię, układy robią wrażenie zamkniętych i skończonych, co zresztą było powodem ich krytyki – nieprzystawania tych układów do realnej dynamiki ośrodków miejskich i często skutkowało uskansenowieniem takich miast.

Nowa Huta centralnym brakiem mówi o niekompletności, o porażce. Wiemy, co miało się w centrum socjalistycznego miasta znajdować, są plany i szkice, zostały nawet przeprowadzone konkursy. Jak w klasycznym miasteczku miał tam być ratusz i teatr, siedziba władz miejskich i świątynia kultury. Już w tym planie czuć jakiś fałsz. Jeśli jeszcze możemy usprawiedliwić nawiązania do historycznej architektury, wyjaśnieniem, że miały pomóc skomunikować przedsięwzięcie z pracującym ludem, to czemu funkcjonalny program centrum był również tak tradycyjny? Czemu serce nowego miasta nie zostało poświęcone bezpośrednio nowemu człowiekowi w postaci budynku – powiedzmy – domu kultury socjalistycznej, czy domu związkowego, lub nie wskazało na siłę sprawczą nowej struktury: partię. (Częściowo zresztą odpowiedź na to pytanie, nie unosi ciężaru metafory: przyczyny braku powstania ratusza są administracyjne i polityczne – po pierwsze Nowa Huta zostaje włączona do Krakowa stosunkowo szybko bo już 1 stycznia 1951 roku, a w 56 roku w Polsce kończy się socrealizm i już forma nowego centrum przestaje być tak ściśle określona, a spekulacje wypełnią kolejne lata dziejów miasta).

To tylko jedno z wielu możliwych pytań, w których Nowa Huta ujawnia swoje sprzeczności. Miasto robotnicze na peryferiach historycznego i inteligenckiego ośrodka, które wedle swej legendy miało zniszczyć charakter Krakowa i faktycznie podtruwało go swoimi dymami przez dekady, stało się jednak miejscem robotniczego buntu i ostatecznie – poprzez swoich mieszkańców i robotników zakładu – wydatnie przyłożyło do klęski systemu. Katherine Lebow widzi nawet w historii emancypacji hutników edukację do Solidarnościowego buntu…5 Tematem na zupełnie inny tekst jest natomiast to, co kres systemu przyniósł ostatecznie robotnikom Nowej Huty i co ich spotkało w okresie transformacji. W każdym razie, mówiąc i pisząc dzisiaj o Nowej Hucie rzutujemy na nią cały szereg klisz, mitów i balast stosunku do systemu komunistycznego, a historia Nowej Huty staje się metaforą wpisanego – jak już się nauczyliśmy – w projekt komunistyczny fiaska6.

Warto jednak zaglądnąć za schematy ujmowania systemu politycznego PRL w jego stalinowskiej wersji zazwyczaj obecne w powszechnej debacie. Najczęstsze dwa ujęcia to widzenie okresu socrealizmu w kontekście narzuconej przemocą władzy i jako takie obciążane błędem i dyskredytowane jako podejście pozbawione podmiotowości, wyłącznie zewnętrzne. Drugie to selektywne widzenie nostalgiczne, uczynienie z PRLu rodzaju folkloru, który towarzyszył biografiom (perspektywa własnej młodości), a teraz jest systemem kuriozalnym, mogącym w pewnej perspektywie umożliwić monetyzowanie się na nostalgii (vide Nowa Huta Crazy Guides) w przestrzeni, z której wybierane są elementy skansenowe (bar mleczny, posąg Lenina, trabant). Aleksandra Sumorok i Tomasz Załuski, autorzy niedawno opublikowanej antologii Socrealizmy i modernizacje postulują z jednej strony zobaczenie socrealizmu jako okresu modernizacyjnego (i tutaj bezwzględnie Nowa Huta jest jednym z modelowych przykładów), a także pozbawienie badań tego czasu ostrych dychotomii i przyjrzenia się faktycznym przemianom społecznym, nie tylko ujmowania ich jako tła dla procesów politycznych – czyli postulują rozpoczęcie szerzej zakrojonych badań praktyk dnia codziennego7. Ważne jest w wypadku mierzenia się kategorią utopii, pamiętanie, że Huta była wytworem określony ustroju politycznego, a jego projekt daleko wykraczał poza granice miasta i kraju, inaczej niż w wypadku literackiej utopii, w której stołeczne miasto jest najdobitniejszym przykładem projektowanej/wyobrażanej rzeczywistości i jego najpełniejszym odzwierciedleniem.

O Nowej Hucie dyskutuje się w literaturze przedmiotu jako o przykładzie realizacji miasta idealnego, o czym świadczy choćby tytuł wystawy i katalogu Muzeum Historycznego Miasta Krakowa Nowa Huta. Architektura i twórcy miasta idealnego8. Na ile hasło to oddaje jakiś rodzaj prawdy o historii powstania Nowej Huty, postaram się temu przyglądnąć dalej. Tutaj zaprezentuję krótko historię myśli utopijnej, wraz z jej propozycjami społecznymi, ale także odniosę powstałą strukturę do ideogramów i planów związanych z koncepcjami miasta idealnego.

Te dwa ujęcia wymagają istotnego rozróżnienia. Jerzy Szacki tak definiuje naszego pierwszego bohatera, twórcę utopii:

„Utopista nie godzi się na świat zastany, nie zadowala się aktualnie istniejącymi możliwościami: marzy, antycypuje, projektuje, eksperymentuje. Właśnie akt takiej niezgody powołuje do życia utopię. Rodzi się ona wtedy, gdy w świadomości ludzkiej zjawia się rozdarcie pomiędzy tym, co jest, a tym, co być powinno […]. Niezgoda utopisty na świat istniejący jest […] niezgodą totalną. […]. Utopistą nie jest każdy, kto myśli o zmianie rzeczywistości. Jest nim natomiast ten, który rzeczywistość bezwzględnie złą, pragnie zastąpić rzeczywistością bezwzględnie dobrą”9.

Ideał natomiast zawiera w sobie mniejszy komponent krytyczny, znajduje się bliżej rzeczywistości i tworzy wzór, model, który ma pociągać swoją doskonałością. Gdy analizujemy koncepcje miast idealnych, to ich najważniejszym elementem jest forma, dzieją się one w sferze bardziej estetycznej niż społecznej i nie zawierają tak mocnej jak utopie, negacji zastanego świata.

Izabela Mironowicz zauważa:

„Pomimo pozornego podobieństwa opartego na regularności formy, miasta idealne różnią się jednak od utopii. Po pierwsze odnoszą się niewątpliwie do miast realnych, nie używają ich jedynie jako przenośni. Po drugie ich niespotykanie regularna forma wywodzi swoją racjonalność z pewnej inicjalnej funkcjonalności. Ceremonialne osie prowadzące do pałacu władcy integrują formę z funkcją tak samo jak parki dla robotników spędzających zdrowo czas po pracy”.10

Ważne jest zauważenie często wymiennego stosowanie terminu utopia w zderzeniu z ideałem przy braku ostrości pojęciowej i ścisłych definicyjnych rozgraniczeń, o które trudno zwłaszcza, że termin utopia wywodzi się bezpośrednio z literatury, czyli sfery fikcji.

Dorota Jędruch w „Autoportrecie” pisze tak: „Tropimy więc utopie z niesłabnącą zapalczywością, odkrywamy ich fantastyczne struktury, rozkoszujemy się ich paradoksami. W tym procesie pęcznienia pojęcia z każdej utopii wyłania się kontrutopię: socjalistyczna – liberalną, postępowa – konserwatywną, bezbożna – bogobojną, futurystyczna – paseistyczną. Utopii wystarczy dla wszystkich, każdemu wedle potrzeb, możemy jej użyć w każdej dyskusji, przykroić do swoich potrzeb”11. I dalej przytaczając myśl Jerzego Szackiego: „w gruncie rzeczy granica między utopią i nieutopią jest do pewnego stopnia płynna i zależy od punktu widzenia, to bowiem, co jedni nazywają utopią, dla innych może być programem, prognozą czy eksperymentem myślowym”12. Utopijna kwalifikacja nie jest wyłącznie narzędziem analizy, zawiera ocenę, zdradza intencje badacza i kierunek jego osobistego zaangażowania. Nie tylko pozytywna bądź negatywna ocena systemów uznanych za utopijne, ale i samo uznanie ich za utopijne jest zatem kwestią problematyczną”13– konkluduje Jędruch.

Wysyp utopii to czas renesansu, w którym pojawiła się przestrzeń na namysł nad człowiekiem i wiara w jego możliwości organizacji świata związana chociażby z przełomem, który przyniosły wielkie odkrycia geograficzne. Jak to określił Emil Cioran „Tak długo jak chrześcijaństwo wypełniało umysły, utopia nie potrafiła ich zauroczyć. Kiedy tylko przyniosło pierwsze rozczarowania, utopia usiłowała wszystkie je zagarnąć i zagnieździć się w nich”14. Renesansowa Utopia Thomasa More’a z 1516 roku jest wyspą. Narrator Rafael Hythloday, bohater More’a zobaczy na niej doskonale zunifikowane miasto, w którym wszystko: prawa, ubiory i obyczaje były harmonijne i obowiązujące wszystkich. Utopia była krytyką współczesnego More’owi Londynu z jego – jak pisze Joseph Rykwert „obsesją na punkcie własności”15. Stolica Utopii Amaurote była w swym obrysie kwadratowa, czyli posiadało centralny plan.

Chrześcijaństwo również miało w średniowieczu swój miejski ideał, nową Jerozolimę (na przykład Civitas Dei świętego Augustyna). Choć wizja tego miasta była określona dość konkretnie formalnie (sześcian), jednak jej realizacja miała nastąpić w życiu pozagrobowym, nie zakładano zatem jest powstania w konkretnym miejscu na ziemi.

Temat miasta idealnego, to temat idealizującej miejskiej formy – w renesansie takowa miała układ centralny i symetryczny – koła, sześcioboku, lub wieloboku foremnego. Przykłady takich renesansowych założeń to Palma Nuova Vincento Scamozziego, czy Zamość zaprojektowany przez Bernardo Morando na zlecenie Jana Zamoyskiego. Przeważnie były to ośrodki miejskie wpisane w twierdze, która zgodnie z postępem sztuki fortyfikacji była bastionem wielobocznym. Najczęściej układ ulic w mieście renesansowym miał układ szachownicowy z centralnie położonym rynkiem, ale stopniowo wraz z przebudową Rzymu za Sykstusa V zaczęto wprowadzać osie kompozycyjne. Jednym z pierwszych ośrodków miejskich, w którym ulice rozchodziły się promieniście od okrągłego centrum była właśnie Palma Nouva z 1593 roku z dziewięcioboczną twierdzą i sześciobocznym placem oraz Glykstad nieopodal Hamburga, które zostało zaprojektowane w 1616 przez Francois Pachervala na palnie pół-sześciokąta. Arterie diagonalne i układy promieniste rozwinięto w epoce baroku w realizacjach pałacowych, których szczytowym osiągnieciem był Wersal. Renesansowy Zamość z kolei, był zresztą bezpośrednim punktem odniesienia dla architektów Nowej Huty szukających swojskości pochodzącej z okresu triumfu „świeckiej” myśli architektonicznej na polskich ziemiach. Na marginesie zauważyć można, że predylekcja dla renesansu, jako okresu triumfu racjonalizmu zderzała się z nawoływaniem do odniesień do klasycyzmu i nawet w centralnym środku formowania się doktryny socrealistycznej architektury – w stolicy Związku Radzieckiego toczyły się spory co do jej właściwej/idealnej formy16.

Propozycje idealnych założeń znajdziemy również w szkicownikach Leonarda da Vinci. Późnorenesansową wizją jest również powieść Tomasso Campanelli Miasto słońca, w której ośrodek miejski ma formę kulistą nawiązującą do gwiazdy naszego układu słonecznego. Co ciekawe inspiracja tym ostatnim dziełem jest widoczna w dziele stalinowskiego architekta i urbanisty Iwana Leonidowa, dla którego słońce staje się odnośnikiem zarówno w planowaniu jak i w symbolicznej idealizującej twórczości w czasie popadnięcia w niełaskę Stalina.

Pomimo licznych opracowań literackich organizacji nowego społeczeństwa czyli utopii, forma przestrzenna jego zamieszkiwania rzadko była precyzyjnie określana. I tak chociażby, wpływowa, choć nieukończona Nowa Atlantyda Francisa Bacona nie ma określonego kształtu przestrzennego, choć autor precyzyjnie omawia budynki, czy ubiór mieszkańców Bensalem położonego na wyspie gdzieś na Pacyfiku nieopodal wybrzeży Ameryki Południowej. Wysyp utopijnych koncepcji w wieku XVIII również nie wiązał się z precyzyjniejszą wizją przestrzenną, raczej odnosił się do paseistycznych koncepcji utopii z ideą powrotu do natury. Autorzy pokazywali nowe organizacje społeczne jako społeczeństwa, które istnieją gdzieś w miejscach nieskażonych cywilizacją, w których miała kwitnąć pierwotna harmonia między ludźmi i w relacji z otaczającą przyrodą. Te wizje spotkały się również z literacką odpowiedzią w formie parodii – czyli Podróżami Guliwera Johnatana Swifta. Sam Bacon odegrał ważną rolę w tworzeniu angielskich kolonii – Karoliny, Nowej Funlandii, a także nomem omen Wirginii, dziewiczych, nie skażonych ośrodków, w którym miano nadzieję na wytworzenie lepszej wersji starego europejskiego świata. Tworzenie nowych kolonii i wspólnot miało w XVII wieku często charakter religijny i było związane z interpretacjami chrześcijaństwa w różnych redakcjach, także zbliżonych do historiozofii.

Nowa organizacja świata zazwyczaj miała na celu osiągnięcie równości wszystkich obywateli, zmianę stosunków własności i relacji pracy oraz nowe ramy dla życia społecznego – przy proponowanym zazwyczaj egalitaryzmie, rozwiązań jest ogromna mnogość. W koncepcjach wczesnych utopistów rzadko mamy do czynienia z propozycją konkretnej formy przestrzennej dla usystematyzowania świata. Myśliciele odnoszą się do form znanych im z realności – falanster Charlesa Fouriera wygląda jak pałac wersalski w typie entre court et jardin, co jest zresztą zgodne z jego ujęciem teorii przemian ustrojowych, koncentracją na ludzkich namiętnościach raczej niż potrzebach, w tym potrzebie luksusu. Na marginesie dodajmy, że w jednym z kolejnych szczegółowo opisanych przez Fouriera okresów rozwoju ludzkości, w morzach ma znaleźć się oranżada. Do tego obrazu odnosi się w cytowanym na początku tekstu wierszu Adam Ważyk17. Z kolei propozycja idealna Nowej Harmonii Roberta Owena (założonej w Indianie) w swoim układzie to czworobok zabudowy z wewnętrznym ogrodem i ważnymi budynkami okolonymi jakby średniowiecznymi murami – zabudową dla robotników. Propozycje Owena i Fouriera dotyczyły całościowej transformacji struktury socjoekonomicznej, która w mieście przemysłowym objawiała się jako miejsce terroru i opresji. Rozwój uprzemysłowienia przyniósł dramatyczny rozrost miast, w których warunki mieszkaniowe i stosunki pracy były opłakane. Szerzyły się epidemie, nieuregulowana była kanalizacja, a przybyli ze wsi mieszkańcy gnieździli się w fatalnych warunkach w suterenach kamienic nieopodal dymiących fabryk. William Blake w poemacie Jerozolima pisał o współczesnym mu mieście jako o młynach szatana18. Sam poemat zresztą stał się hymnem, który śpiewali robotnicy protestujący przeciwko wyzyskowi. Brytyjski socjalizm wywodził się z chrześcijaństwa i wiktoriańskich tradycji ulepszania świata. Swoją futuro-nostalgiczną odmianę znalazł w działalności Williama Morrisa, autora kolejne książki z nurt utopii News form Nowhere (polskie wydanie Wieści znikąd) i inicjatora ruchu odnowy ludzkości przez rzemiosło i sztukę Arts and Crafts Movement. Warto tutaj zauważyć, że autorem najpełniejszego opracowania na temat działalności Morrisa był Edmund Goldzamt, jeden z głównych ideologów polskiego socrealizmu. W 1967 roku, po skompromitowaniu doktryny i ponad dekadę po początku gomułkowskiej „Odwilży” opublikował opasły tom William Morris a geneza społeczna architektury nowoczesnej wydany przez PWN.

Robert Owen został wskazany przez Marksa i Engelsa jako prekursor ruchu związkowego. Już w przędzalni wełny w New Lanark zaczął wprowadzać nową organizację stosunków własności i pracy, poprawił położenie robotników, dbał o warunki pracy, budował tanie mieszkania, dbał również o urządzenie szkół. Proponował stworzenie komunistycznego ustroju społecznego i organizację gmin do 1200 mieszkańców, którzy wspólnie wychowywali by dzieci. Po próbach założenia takich wspólnot w Anglii, Owen kontynuował swoją działalność w Ameryce zakładając około 1825 kolonię pod nazwą Nowa Harmonia w Indianie.

Wysyp utopijnych koncepcji przypada na XVIII i XIX wiek i jest związany z rozwojem przemysłu i krytyki warunków życia wytwarzanych przez wczesny kapitalizm.

Tutaj pojawia się ważna cecha nowoproponowanych systemów i osiedli, niejednokrotnie wzbudzająca reakcje krytyczne – jakiś rodzaj zamknięcia, dookreślenia, który uniemożliwia rozwój i adaptację do zmiennych warunków. Takie wrażenie robią zamknięte renesansowe struktury, ale także miasto–ogród Ebenezera Howarda, które miało zostać otoczone linią kolejową, żeby zamknąć jego formę i uniemożliwić rozlewanie się na przedmieścia.

Pojawia się pytanie, czy forma przestrzenna proponowanych przez wizjonerów nowych organizmów zawiera w sobie ich program społeczny. Robert Fishman pisze w swoim studium o utopii: „Idealny model miasta nie jest tylko biernym, piktograficznym zapisem relacji stanowiących ład w obrębie idealnego społeczeństwa, ale także i przede wszystkim wzorem, który aktywnie »wymusza« metamorfozę owych relacji, jest ich prefiguracją”19.

Miejscem, w którym odbywa się zasadnicza przemiana stosunków społecznych, jest już mieszkanie i sposób jego układania. Z jednej strony mamy więc często związane z paternalistycznym kapitalizmem osiedla jednorodzinnych domków w miastach robotniczych, z drugiej zaś mieszkalne kolektywne zespoły, wiązane z koncepcjami socjalistycznymi.

W oczywisty sposób Nowa Huta zakładała kolektywny sposób zamieszkiwania, choć modernistyczny blok z uwagi na panującą doktrynę socrealizmu, pojawił się w niej stosunkowo późno. Pomimo jednak układania zabudowy zbiorowej, sam układ z promienisto rozchodzącymi się arteriami można odnieść do pierwszych realizacji myśli Ebenezera Howarda, czyli pionierskiego miasta ogrodu założonego w 1912 Letchworth Garden City. Miasto-ogród było koncepcją wizjonera, który poszukiwał rozwiązań dla nędzy i zatłoczenia XIX-wiecznego miasta industrialnego z jego zadymieniem, nędzą, i fatalnymi warunkami pracy. Howard proponował fuzję korzyści wynikających z mieszkania w mieście i na wsi, przy próbie eliminacji wszelki złych skutków obu założeń. I tak w diagramie magnesów, zadał pytanie, dokąd pójdą ludzie. Odpowiedź – miasto-ogród zakładało tworzenie na surowym korzeniu ośrodków miejskich o ograniczonej wielkości 50 tysięcy mieszkańców, którzy mieszkali by w koncentrycznym ośrodku z wielkimi zielonymi alejami zbiegającymi się w centralnym parku. Każdy mieszkaniec miał dysponować swoim domem z ogrodem, ziemia miejska miała być własnością wspólną, stowarzyszenia, a mieszkańcy stawali się akcjonariuszami spółki zarządzającej miastem. Taki system zawiązywania miast ogrodów sprawił, że wbrew woli Howarda pierwsze brytyjskie miasta-ogrody zamieszkiwane były przez klasy średnie i wyższe, robotnicy wprawdzie pracowali w fabrykach na obrzeżach Lechworth i Welwyn Garden City, ale dojeżdżali do pracy z tańszych mieszkań na przedmieściach okolicznych miast.

Lewis Mumford opisał w 1938 roku trzy warunki, które idealne miasto-ogród powinno spełniać: własność ziemi musi być komunalna, rozwój terytorialny i liczba mieszkańców ograniczone, wreszcie konieczne są ścisłe powiązania funkcjonalne między miastem a terenami przyległymi20.

Wkrótce po publikacji książki rozpoczęto działania mające na celu wcielenie pomysłu miasta-ogrodu w życie. Howard powołał wspomniane już Garden City Association, w ramach którego w 1899 roku powstała spółka First Garden City Ltd. założona dla utworzenia pierwszego miasta-ogrodu – Letchworth. Zakupiono grunty w hrabstwie Hertfordshire, około 50 kilometrów od Londynu. W trakcie realizacji prototypu okazało się, do jakiego stopnia przekonanie Howarda o możliwości stworzenia miasta dla wszystkich było nierealistyczne. Inwestorzy miasta-ogrodu – wśród których znaleźli się magnaci Edward Cadbury (właściciel fabryk czekolady) i William Lever (producent mydła) – byli zainteresowani zyskiem wytwarzanym przez dochód z renty gruntowej. Nie udało się pozyskać dla idei żadnej z działających w Wielkiej Brytanii spółdzielni robotniczych, a zatem od początku struktura społeczna Letchworth – wbrew ambicjom ojca-założyciela miasta – odbiegała od tej w zwykłych ośrodkach miejskich; zasiedlili je głównie przedstawiciele wolnych zawodów i wysoko wykwalifikowani rzemieślnicy. Robotników nie stać było na osiedlenie się w mieście, dojeżdżali więc do fabryk rowerami z tańszych przedmieść. W 1904 roku ogłoszono konkurs na projekt pierwszego miasta-ogrodu, który wygrali architekci Raymon Unwin i Barry Parker. W swym projekcie odeszli od koncentrycznego układu Howarda na rzecz bardziej swobodnego i malowniczego planowania na wzór Camilla Sittego. Obaj twórcy zaproponowali również wiele projektów typowych domów reprezentujących odmianę prostej architektury wernakularnej, zaplanowanych staranie pod względem ekspozycji słonecznej i wygody. Architektura Unwina i Parkera wyrastająca z nurtu rodzimego i zainteresowania ideami Arts & Crafts stała się emblematem miasta-ogrodu, jego ogólnoświatową futuronostalgiczną wizytówką.

Ruch miast–ogrodów pomimo fiaska przedsięwzięć bezpośrednio związanych z Howardem zyskał sobie ogromną popularność w pierwszych dekach XX wieku i ślady założeń możemy odnaleźć w całej Europie, a także Ameryce, a nawet w Australii. Po II wojnie światowej poszukiwano modelu dla wielkiego ruchu odbudowy i także tutaj koncepcja Howarda wpłynęła na rozwój New Towns w Wielkiej Brytanii.

Społeczności i miasta trwają w ścisłym i obustronnym związku. Jak pisze Joseph Rykwert w Pokusie miejsca: „Reprezentacja sugeruje refleksję, intencję, a […] nawet zamiar: projekt. Ponieważ tkanka i obraz miasta zawsze są efektem ludzkiej woli (nawet jeśli nie całkiem nas zadowalającym), miasto nigdy nie może być zupełnie bierne. Między społeczeństwem a materią miasta zachodzą ciągłe interakcje: majstrując przy nich, zmieniamy społeczeństwo – i na odwrót”21. Ważne jest zatem dostrzeżenie tej ciągłej, i co należy podkreślić – wzajemnej interakcji- struktura – człowiek. Obustronna przemiana i ciągła wymiana. O ileż to spostrzeżenie Josepha Rykwerta staje się prawdziwsze, a związek czytelniejszy w odniesieniu do powstania od podstaw całego miejskiego organizmu – w którym kreowana jest zarówno miejska tkanka, jak i nowy człowiek, budowniczy całego systemu, nowohucki robotnik i społeczeństwo.

W realizacjach osiedli i miast przemysłowych w XIX-wiecznym kapitalizmie odnajdujemy wizję organizacji życia społecznego podporządkowanego pracy w fabryce. Nurt brytyjskich i amerykańskich company towns jest bezpośrednim odniesieniem dla budowy miasta dla hutników, choć jednocześnie te właśnie miasta były przedmiotem krytyki socjalistycznych luminarzy i członków partii. Cały cykl życiowy i mieszkaniowy w mieście związanym z firmą był zorganizowany wokół wykonywania pracy na rzecz przedsiębiorstwa łącznie z zatrzymywaniem w osiedlu/mieście kolejnych robotniczych pokoleń. Stąd też preferowany model rozwoju życia społecznego oparty o jednostkę podstawową: rodzinę. Figurą odpowiadającą podobnej strukturze, patriarchalnej jest osoba właściciela przedsiębiorstwa (William Lever, Cadbury). Począwszy od pierwszych osiedli patronackich, właścicielom fabryk często przyświecały zasady „dobrotliwego paternalizmu”, w którym fabrykant dba o swoich pracowników, ale też w znacznym stopniu kieruje ich życiem. Założycielami pierwszych osiedli robotniczych kierowała myśl o stworzeniu z robotników nowego, idealnego społeczeństwa poprzez poprawę ich warunków bytowych. W wielu wypadkach jednak decyzja o budowie osiedli robotniczych wynikała z pobudek czysto ekonomicznych: ceny wynajmu izb w okolicy wielkich zakładów przemysłowych rosły lawinowo, co groziło ich właścicielom kłopotami z zapewnieniem fabrykom odpowiedniej ilości siły roboczej. Na dodatek też poprzez posiadanie własnych domów robotnicy uzależniali się od właścicieli terenu, a zamieszkując panoptyczne osiedla byli poddawani nieustannej kontroli. Planowaniu podlegał nawet asortyment dostępny w barze czy karczmie, a robotnicy nieżonaci, byli umieszczani na obrzeżach osiedli jako element niepewny społecznie, potencjalnie wichrzycielski22.

Jeśli chodzi o tradycję takiego rodzaju przedsięwzięć i zespolenia osiedli robotniczych z miejscem pracy, to korzenie swe mają one w Wielkiej Brytanii XIX wieku w osiedlach Port Sunlight związanych z przemysłem chemicznym i Bourneville – przetworzeniem czekolady. Na gruncie polskim możemy znaleźć tego rodzaju organizmy na Górnym Śląsku (Giszowiec, Nikiszowiec). Osiedla te, zwane patronackimi zakładały rodzaj paternalistycznej opieki kapitalistycznego właściciela przedsiębiorstwa nad zatrudnianymi robotnikami. Mamy tutaj kolejne postfeudalne systemy organizacji z oferowaniem domów dla rodzin spłacanych przez robotników w toku życia, uzależnienie owym kredytem, niwelacje możliwości buntu, poprzez subtelne mechanizmy kontroli, o czym pisał już Engels poddając je zasadniczej krytyce, jako rozwiązania opóźniające nieuchronną konfrontację klas i rewolucję.

Zadania stawiane miastu socjalistycznemu na poziomie zagwarantowania reprodukcji systemu nie były szczególnie różne. Inaczej natomiast definiowano fundament, na którym budowano zręby nowego porządku – nie była to pojedyncza rodzina, ale raczej kolektyw, robotnicza wspólnota, ze swoją radą. To też miało swój wyraz przestrzenny – dzieci były oddawane do wspólnych instytucji i wychowywane przez odpowiednie komórki, uwspólniono szereg czynności związanych z codziennym funkcjonowanie: kuchnie, pralnie. Koncepcje te sięgają familisteru Jeana Godina w Guise (czyli realizacji fourierowskiej wspólnoty), a były wdrażane w życie przez radzieckich konstruktywistów w Nakrofinie. Radykalna przebudowa relacji sięgała absolutnych podstaw. Miasto socrealistycznie nie miało już ambicji wyplenienia rodziny jako elementu reakcyjnego, natomiast nie mogło z pewnością celebrować jej izolacji w postaci domu jednorodzinnego. Kolektywne formy zamieszkiwania były też odpowiedzią na masowe potrzeby mieszkaniowe i efektywne zagospodarowanie przestrzeni. W wypadku Nowej Huty pierwsze osiedla powstające jeszcze bez ogólnego planu były krytykowane za zbyt rozrzutne traktowanie działek i nadmiar zieleni podobnie jak propozycje Ernesta Maya dla Magnitogorska przez I wojną światową. Pierwotnie bloki te były utrzymane w Heimatstilu, pozbawionym cech ściśle historycznych, a raczej w duchu ogólnie tradycjonalnym. Późniejszy układ kwartałowy zabudowy ma z kolei swoje pierwowzory w jednostce sąsiedzkiej, koncepcji Clarence’a Perry’ego i osiedlach międzywojennych czerwonego Wiednia. Koncepcja Perry’ego była kompleksową odpowiedzią na poszukiwanie rozwiązań mieszkaniowych powiązanych z podstawowymi usługami oraz ich separację od ruchu samochodowego. W kontekście formalnym model szkicowany przez Perry’ego dla Nowego Jorku zakładał zabudowę kwartałową z wewnętrznymi dziedzińcami w których mogło się toczyć życie sąsiedzkie. Wielkość pomniejszych jednostek była warunkowana przez pojemność – szkoły czy przedszkola. Stworzył on nie tylko pojęcie sąsiedztwa jako takiego, ale też określił formę przestrzenną zamieszkiwania w swojej przedwojennej publikacji Housing for the Machine Age (1939).

Jak pisze Juchnowicz: „Skala i kształt poszczególnych zespołów mieszkaniowych są ściśle związane z układem kompozycyjnym miasta. Zaprojektowane zostały cztery zespoły osiedlowe (A, B, C. D) każdy przewidziany na około 20 tysięcy mieszkańców. Każdy zespół składa się z trzech, czterech osiedli obliczonych na od pięciu do sześciu tysięcy mieszkańców. […] Zrealizowana koncepcja społeczna Nowej Huty oparta jest na anglosaskiej koncepcji „jednostki sąsiedzkiej” (neighborhood unit concept), grupującej określoną wizję mieszkańców wokół elementów więzi społecznej. Związany jest z tym hierarchiczny system ośrodków usługowych”23.

Powstawanie miast związanych z wizją nowej organizacji społeczno-ekonomicznej łączy się z poszukiwaniem miejsc, w których, by można zacząć całkowicie od nowa, nie obciążonym fizyczną tkanką, będącą przecież emanacją poprzedniego – błędnego – systemu. Nowa Huta wpisuje się w Howardowski model budowy ośrodka miejskiego na surowym korzeniu, choć przestrzeń, w którą weszła – wkroczyła, pusta nie była. Sami projektanci nowego miasta Tadeusz Binek czy Stanisław Juchnowicz wielokrotnie wspominają w wywiadach, że fakt umieszczenia ośrodka na terenach dawnych wsi, na żyznych rolniczych glebach był narzucony przez Związek Radziecki, a decyzja zapadła na najwyższych szczytach władzy centralnej. W Człowieku z marmuru Andrzeja Wajdy, śmiałym studium rozpadu nowego człowieka – modelowego przodownika pracy, widzimy metaforyczną scenę pochodzącą (jakby pochodzącą?) z ocenzurowanej kroniki filmowej, gdzie pod gąsienicami spychaczy padają kwitnące owocowe drzewa. Ziemia, na których wyrastają nowe osiedla i kombinat należała wcześnie do małopolskich chłopów, których przymusowo wywłaszczono i wysiedlono z chałup. Ta – należąca do katalogu środków retorycznych utopii – przemiana stosunków własności (na fotografiach widoczna w obrazie starego domu kontrastującego z nowym osiedlem, czy furmanek z koniem na tle powstających bloków) powodowała wiele ludzkich tragedii, popychając niektórych nawet do targnięcia się na własne życie. Jednocześnie nie sposób nie dostrzegać faktu, że budowniczowie Nowej Huty przychodzili z ogromnej biedy małopolskiej wsi i ich udział w konstruowaniu miasta miał wymiar emancypacyjny: wyrywali się z ciężkiej pracy na roli i nierzadko dosłownie chałupy z klepiskiem, do wielkomiejskiego ośrodka, w którym nabywali umiejętności, uczyli się zawodu i zaczynali zarabiać pieniądze.

Należy pamiętać również o dostrzeganiu procesów ciągłości w obrębie państwa i tutaj modernizacyjne aspiracje można odnaleźć w okresie międzywojennym. Modele dla Nowej Huty, w skali przedsięwzięcia i w zamyśle masowego uprzemysłowienia leżały w ambitnych przedsięwzięciach II Rzeczpospolitej – budowie portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego z hutą w Stalowej Woli. Realizacja pomysłu uprzemysłowienia rolniczych obszarów Polski południowo-wschodniej – w postaci karczowania puszczy sandomierskiej pod puszczę znalazła swój odpowiednik w założeniu huty na terenach rolniczych czarnoziemów na północ od Krakowa. Wokół międzywojennych inicjatyw Eugeniusza Kwiatkowskiego uformowała się popularna narracja modernizacji i industrializacji jako wyznaczników nowoczesnego państwa. W tę narrację zaimplantowano mit założycielski Nowej Huty pierwszego socjalistycznego miasta zespolonego z hutą, miasta robotników.

II wojna światowa zostawiła ziemie polskie, terytorium działań wojennych, spustoszonymi. Przetaczające się wojska niemieckie i sowieckie spowodowały wyniszczenie populacji, dewastację pól, a także przemysłu i domów mieszkalnych. Jednak perspektywa pokoju i odbudowy pomimo sowieckiej dominacji sprawiła, że Polacy masowo podjęli się odbudowy kraju z gruzów. Nietrudno również było znaleźć projektantów nowego miasta, świeżo upieczonych adeptów architektury, nierzadko w czasie wojny żołnierzy Armii Krajowej, którym przewodził Tadeusz Ptaszycki.

Na pozór spójny charakter Huty odsłania etapy jej powstawania, a także nawiązania do różnych koncepcji projektowych i ideowych. Jak pisze Kathrine Lebov – coś co na pierwszy rzut oka wydaje się precyzyjnie zaplanowane, w rzeczywistości powstawało stopniowo (a nawet częściowo bez planu i koniecznej infrastruktury), z kolei to, co zostało zaplanowane, w znacznej części nie zostało zrealizowane. Stąd zresztą wspomniany na początku brak, nieobecność. Nowa Huta w swoim obecnym kształcie robi wrażenie znakomicie zaprojektowanego miasta, ale długo trwało, by miejska forma zyskała swój kształt. Na początek junacy z organizacji Służba Polsce mieszkali w namiotach i barakach, potem w stawianych budynkach mieszkaniowych często jeszcze bez podłączonej infrastruktury czy wadliwie działającej sieci ciepłowniczej. Huta potrzebowała mas robotniczych, ale warunki bytowe robotników długo były opłakane. Na zdjęciach widzimy rosnące mury domów, demonstracje działania kanalizacji, faktycznie jednak zapotrzebowanie mieszkaniowe przez długie dekady nie było zaspokojone. Kathrin Lebow pisze o młodych małżeństwach mieszkających osobno w hotelach robotniczych, czy wyrzucanych na bruk samotnych matkach24. Obraz niedoboru mieszkaniowego odnaleźć można także w danych z epoki i reportażu Ryszarda Kapuścińskiego, który miał pokazać fałsz wiersza Ważyka na specjalne zamówienie redakcji, a zamiast tego w tekście To też jest prawda o Nowej Hucie podtrzymał i rozwinął znaczną część problemów opisanych w Poemacie.

Ten obraz realiów życia i trudności w Hucie był tym trudniejszy do przełknięcia dla władze, że od początku zadeklarowania w 1948 roku socrealizmu stanowiła ona wraz z obudową Warszawy i budową Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej wielki retoryczny przestrzenny argument w walce o socjalistyczny porządek. Architektura i urbanistyka tego okresu miały same w sobie być deklaracjami na temat wyższości obecnego świata nad przedwojennym porządkiem.

Bolesław Bierut tak uzasadniał znaczenie architektury dla podlegającego władzy Stalina reżimu wczesnej PRL: „Architekturą interesuje się partia dlatego, że jest ona szczególnie doniosłą formą ideologii, a ideologia nie może być partii obojętna. Ideologia to postulowanie pożądanych na przyszłość wartości, rysowanie obrazu przyszłości. A architektura z samej swej istoty kształtuje zabudowę przeznaczona na długie trwanie. Ideologia znajduje w architekturze wspaniałą formę swego ucieleśnienia. Jakże lepiej możemy przedstawić nasze cele, jak nie za pomocą tych panoram modeli nowych miast”25.

Z drugiej krytycznej strony politycznej barykady Leopold Tyrmand podobnie pisał o MDM: „Komuniści postawili tezę, że urbanistyka uczy, jak budować miasto, aby nadawało się najlepiej dla wiernopoddańczych, gigantycznych manifestacji politycznych, a jednocześnie aby uniemożliwiało powstanie zbrojne przeciw ich władzy i wychowało typ ludzkiego termita stłoczonego w ciasnych klateczkach ogromnych mieszkalnych bloków.

Socrealizm manifestował silną władzę, a jednocześnie oferował, by zacytować Fouriera, kolektywny luksus, przynajmniej w sposobie organizacji i dekoracji najważniejszych przestrzeni. Nowy wspaniały świat – jak on się jawił jego budowniczym. Z jednej strony mamy hutę, potrzebę uprzemysłowienia i postępu w przeważająco rolniczym dotąd kraju. Mamy robotnika, który zajmuje się tak nobilitowaną pracą fizyczną i jednocześnie buduje i zasiedla nowe miasto – które razem z hutą stanowi jeden organizm. Rozpęd budowy miasta socjalistycznego sprawił, że nie wszystkie aspekty życia (może też z uwagi na sam charakter egzystencji), udało się poddać kontroli. Co więcej, sam robotnik i ośrodek huty stał się zarzewiem zmiany i miejscem rebelii wobec systemu.

Powróćmy jednak do momentu tworzenia miasta. Stanisław Juchnowicz w tekście z 2006 roku wskazuje na zasadnicze problemy przy projektowaniu nowego ośrodka – brak doświadczenia w budowie nowego miasta od podstaw, brak materiałów budowlanych i kadry oraz ogromne tempo prac związane z harmonogramem uruchomienia produkcji w hucie oraz wiejskie pochodzenie ludności, nie przywykłej do warunków życia w mieście.

Projektanci tworzyli miasto w ściśle określonej stylistyce, która miała nawiązywać do form historycznych. Socrealizm obowiązywał w Rosji sowieckiej od lat 30. W Polsce natomiast zaczął być obowiązującą doktryną po wojnie w 1949 roku (do roku 1956 czyli czasu tzw, Odwilży). Jednym z jego głównych teoretyków był Edmund Goldzamt, a wśród największych skalą realizacji wymienić można Pałac Kultury i Nauki w Warszawie oraz Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową (MDM). Wybór kostiumu dla utopii był przymusowy: Juchnowicz pisze: „Architektura w rejonie centrum ma charakter monumentalny, historyzujący. Jeden z dziennikarzy amerykańskich po obejrzeniu arterii w kierunku kombinatu w latach 50. Napisał: „ssąca komunistyczna architektura wśród której maszeruje się w takt werbli”. […] Duża liczba sklepów i sposób ich rozmieszczenia spowodowały, że krakowianie w dawnych latach najchętniej dokonywali zakupów w Nowej Hucie. Z projektowanych ważnych obiektów centrum nie został zrealizowany ratusz i zespoły budynków biurowych. Na przewidzianym na ten cel terenie powstał w samym centrum miasta ładny park. Tereny zielone stanowią istotny element centrum”. Juchnowicz s. 31

Młode miasto Sławomira Mrożka

Ze swym ówczesnym światopoglądem Mrożek rozliczy się w eseju „Popiół? Diament?” drukowanym w 1983 r. w paryskiej „Kulturze”. Przyzna, że z dnia na dzień pokochał Józefa Stalina, i doda: „Dano mi pierścień magiczny, różdżkę czarodziejską, zaklęcie, które rozwiązało mój kryzys i zastąpiło je poczuciem wszechmocy i wszechwiedzy. Jest rzeczywiście coś magicznego w tym, jak totalitaryzm zmienia nieszczęsnego, niedouczonego, sfrustrowanego, zabiedzonego gówniarza w mędrca i giganta”.

Referat Bieruta: 3 lipca 1949 roku

„Nasi architekci w większym stopniu powinni nawiązywać do zdrowych tradycji naszej architektury narodowej, przystosowując je do nowych zadań i nowych możliwości wykonawczych i wkładając w nie nową socjalistyczną treść”26. Bolesław Bierut

Na zdjęciach i kronikach w słońcu młodzi chłopcy prężą mięśnie i dziarskim krokiem ruszają budować to, co młodzi architekci kreślą im na deskach kreślarskich biura budowy miasta. Faktycznie jednak wszyscy budowniczowie miasta przyznają, że propagandowy wymiar budowy huty przesłonił jej racjonalny plan. Budowa toczyła się w błocie, ponieważ nie zaplanowano i nie przeprowadzono odwodnienia terenu, nie nadążano także z uzbrojeniem tegoż. Pierwsze bloki mieszkalne, ponieważ tak wielki był głód mieszkaniowy, powstały jeszcze bez potrzebnej infrastruktury – elektryczności, kanalizacji i podciągnięcia sieci gazowej. Późno też zaplanowano i wybudowano sieć komunikacji, a połączenie z Krakowem tramwajem nastąpiło dopiero w 1952 roku.

Presja położona na budowniczych była ogromna, a byli to często niewykwalifikowani chłopcy przybywający z małopolskich wsi za pracą i obiecanym awansem społecznym. Z jednej strony był to czas strasznego stalinowskiego terroru, w którym za niewinny żart lądowało się więzieniu, a wzajemne donosy do partyjnych organizacji były normą i powodem do dumy, z drugiej zaś trudno nie dostrzec autentycznego entuzjazmu i faktycznej wiary w nowy porządek, u młodych ludzi, zmienionych straszną wojną i z optymizmem działającym na rzecz odbudowy ruin. Sam fakt życia w pokoju skłaniał do angażowania się w kreowanie życia, także poprzez włączenie się w system. Architekci jak Stanisław Juchnowicz czy Tadeusz Binek mówili, że trudno było odmówić pracy przy tak ambitnym zadaniu jak budowa nowego miasta. Trzeba też zauważyć, że poprzedni porządek świata przyniósł straszliwą katastrofę świata, który znali, a więc poszukiwanie nowego modelu, było więcej niż uprawnione. Największym ruchem, który wykonał się w obrębie psychologii, było wskazanie nowego bohatera, którym była zbiorowość, kolektyw. Oczywiście w obrębie tych zbiorów znajdowało się szereg ważnych podzbiorów: ludzie pracy (robotnicy), partia z jej aktywem, junacy, młodzież socjalistyczna, a także mniejsze grupy. Indywidualny los liczył się o tyle, o ile przyczyniał do konstrukcji nowej rzeczywistości. Stąd tak wielka rola przodowników pracy, ale i narzędzi propagandy, które kreowały nowych bohaterów. Jednocześnie retoryka, którą odnajdziemy choćby we wczesnych reportażach Kapuścińskiego dla „Sztandaru młodych”, nie dopuszczała słabości, zniuansowania przekazu. Krytyka była wyłącznie konstruktywna i słuszna – w duchu jednej wyznaczonej linii, a pompowany obraz nabrzmiewał i narzucał nieznośną presję, nawet kreatorom mediów, jak byśmy dzisiaj powiedzieli.

Z niecenzurowanych, późniejszych opisów Nowej Huty wyłania się obraz dużo bardziej zniuansowany, ale niejednoznaczny. Mamy opisy grzęźnięcia budów w błocie, braków w transporcie, zaopatrzeniu i podstawowej infrastrukturze. Mamy też obraz awansu, otrzymywania mieszkania przez ludzi w znacznym stopniu opuszczających chałupy i klepiska i zaczynających miejskie życie w mieszkaniu z prądem i łazienką. Także mityczne opisy o przenoszeniu zwyczajów wiejskich do bloków, łącznie z trzymanymi na balkonach świniami.

Witold Cęckiewicz, w latach 1955–1960 główny architekt miasta Krakowa wspomina:

Oprowadzałem tych Francuzów po Nowej Hucie, z góry wskazano i odpowiednio przygotowano mieszkania, które mieliśmy im poka­zać. Zwiedzamy jedno, drugie, idziemy do trzeciego, a tu nagle otwierają się drzwi i kobieta narzeka, że woda jej się leje. Idziemy zobaczyć, co się dzieje, patrzę, a ona ma w wannie zmagazynowane jakieś rzeczy. Cała łazienka w tym mieszkaniu była zagracona, bo nowi lokatorzy i tak się myli z przyzwycza­jenia nad miednicą. Zupełnie inne społeczeństwo, ono się musiało dopiero wychować. Nowa Huta wiązała się z potężną rewolucją społeczną. Standard tych mieszkań dla robotników budujących kombinat zabezpieczał normatyw27.

Nowy człowiek, nawet jeśli wykonywał robotniczą pracę nosił w sobie całą swoją często chłopską tożsamość i pękniecie modernizacyjne nierzadko zakrywał choćby w alkoholu, o czy mówią późniejsze reportaże Kapuścińskiego.

Mieszkańcy huty, których dzieciństwo przypadło na pierwsze lata nowego miasta wspominają chroniczną biedę i to, że lepiej się powodziło dzieciom osób partyjnych, ale też to, że tworzyły się autentyczne ludzkie wspólnoty, w których ludzie sobie pomagali. Posiadanie na przykład pierwszego w bloku telewizora sprawiało, że na Misia z okienka zbierały się wszystkie okoliczne dzieci.

Przyjrzyjmy się środkom retorycznym i przestrzennym:

1950 rok Ryszard Kapuściński – 12.08 Nasze dni: „I kiedy/ w wykresach znajdujesz/obraz dni, które będą,/kiedy marzeniem i pracą odlewasz socjalizmu beton kiedy serce jak tłok maszyny ma niecierpliwe tętno – jesteś i robotnikiem zwycięstw i planów potężnych poetą.”

I fragment:

Fundament trudem i wapnem nasycić. Budowli wymiar kreśl dłoni dłutem.

Żeby tu zanim w naszych rękach poczujemy sześciolatki koniec, gorącem piec martenowski pęczniał korytem toczył się stali promień.

… Żeby błyskiem i mocą stali potężniał socjalizmu ogrom

W oczywisty sposób budowa nowego wielkiego socjalistycznego miasta robotników stała się retoryczną budowy całego nowego systemu w państwie. Ponieważ zachodziło owo podstawienie – budowa Nowej Huty była miejscem, które należało z odpowiednim entuzjazmem opiewać – wśród literatów młodszego pokolenia niewielu nie opisywało w wierszu lub reportażu budowy nowego miasta. Podobnie jak w wypadku aparatu fotograficznego Pentala i Makarewicz, obiektyw słowa działał selektywnie i stosował określone środki wyrazu – z samego katalogu słów używanych można wykreować obraz środków stylistycznych, którymi opisywano dumę nowego państwa. I tak trzeba czytać te fotografie – jako retoryczne wypowiedzi, takie same wiersze i poematy. Choć nie mają w sobie tak kompromitującej literatów pompatyczności.

Miejscem pierwszej modernizacji była sama huta, czyli gigantyczny organizm, który w świetle przekonań politycznych miał wytworzyć nowoczesne robotnicze społeczeństwo produkujące stal dla odbudowującego się po wojnie państwa. Następowała przemiana stosunków społecznych, gigantyczna, jak określił to Andrzej Leder – prześniona rewolucja28. Przedmiotem ale i podmiotem tej rewolucji było agrarne społeczeństwo, które miało budować nowy ekonomiczno-społeczny ład. Jednocześnie nie sposób odmówić rzeszom młodych pracowników huty wpływu na rzeczywistość i układanie stosunków władzy w nowym ośrodku. W książce Katherine Lebow pojawia się awans cywilizacyjny i społeczny, ale także pęknięcie, kompleks – zerwanie z wsią, konflikt z pozostałą na wsi rodziną.

Drugą realizowanej po hucie zabudową była zabudowa mieszkaniowa, często powstająca bez potrzebnego uzbrojenia terenu. Zespoły budowane w duchu jednostki mieszkalnej Charlesa Perryego czy Czerwonego Wiednia były miejscem wytwarzania przestrzeni półprywatnych, przeznaczonych do użytkowania przez wspólnotę, ale jednocześnie posiadających w swej dyspozycji przestrzennej element kontroli – widok dziedzińca z okna pozwalał nadzorować życie sąsiedzkie. W architekturze zespołów manifestowała się sytuacja polityczna, powstawały tam schrony przeciwatomowe i łączące poszczególne wejścia korytarze (wykorzystywane potem do ucieczek w czasie manifestacji).

Sama architektura, jej forma- ścisłego centrum Huty z uwypukleniem piano nobile, detalem, attykami i pieczołowitym wyposażeniem wnętrz (parkiety) wydawała się ucieleśniać Fourierowski luksus i odnosić się do Palais Royale, które miało być pałacem, miastem dla ludu. Ten zresztą nadmiar (choć zawsze niedokończony) był jednym z powodów krytyki Chruszczowa i Gomułki i zapoczątkowaniem budowy fabryk prefabrykowanych mieszkań i ujmowaniem mieszkańców w kategoriach potrzeba, a nie nadmiaru.

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze obrazom, które wyłaniają się z kadrów Pentala i Makarewicza. Największy zespół fotografii stanowi huta, raison d’etre nowego miasta, z jej budową, funkcjonowaniem, wytopem stali, spustami surówki i umorusanymi twarzami znużonych hutników. Oglądamy ogromny zbiór, który rejestruje powstawanie kolejnych domów i osiedli – obrazy rusztowań i żurawi, ceglanych elewacji zanim pokryje je tynku, prefabrykowanych elementów umieszczanych w kolejnych technologicznych etapach powstawania bloków, kwartałów i osiedli. Wraz z obrazami rosnącej architektury oglądamy postacie jej twórców, w tym przejmujące portrety przodowników pracy. Współzawodnictwo pracy było jedną z głównych metod partyjnego zarządzania, a wyśrubowane normy służyły uciskowi i mobilizacji społecznej. Przodownicy pracy szybko zostali znienawidzeni przez zwykłych robotników, gdy ich wyśrubowane rekordy miały być nową normą dla rzesz budowniczych nowych domów. Historia Piotra Ożańskiego, która stała się kanwą dla filmu Andrzeja Wajdy jest znakomitą artystyczną interpretacją fiaska, które ponosił reżim, jednocześnie też zduszając indywidualność jednostki.

Mamy wreszcie rejestrację fotograficzną całego społecznego programu nowego miasta: stopniowo, choć niewystarczająco szybko powstających instytucji oświatowych: żłobków, przedszkoli, szkół, infrastruktury zdrowia ze szpitalem Stefana Żeromskiego (nic dziwnego, że jedno z osiedli nosi nazwę Szklanych domów) i miejsc kultury – kin i teatrów. Powstawanie żłobków to również wyraz emancypacji kobiet, których dotychczasowe obowiązki delegowano do instytucji edukacyjnych, żłobków i przedszkoli. Murarki, ochotniczki uczestniczyły aktywnie w budowie, Katherine Lebow pisze o kobietach z żelaza. Prawdą o pierwszych latach Nowej Huty był też nowy porządek moralny, rozluźnienie obyczajowe, które skutkowało licznymi niechcianymi ciążami i aborcjami. W późniejszych latach Huta była dzielnicą o największej w Krakowie dzietności, o czym świadczą fotografie dumnych rodziców z wózkami i zabaw dziecięcych przed blokami (na przykład konkursu rysunkowego).

Ogromny zasób stanowi również zapis praktyk życia codziennego – od zajęć w przedszkolu i szkole (zapewne trochę inscenizowanych), poprzez codzienne spacery matek z wózkami, kolejki do sklepów, wyścigi motocyklowe, procesje i pochody, zebrania partyjne i regaty na zalewie. Widzimy w nim stopniowo jak z błota i ziemi wyłania się porządek, który zaczyna się krystalizować w określoną miejską strukturę. Pokazują się wątłe sadzone drzewa wśród głównych ciągów komunikacyjnych, rysują układy ścieżek, wyrastają krenelaże attyk i stopniowo budynki pokrywają się tynkiem, a chodniki płytami. Powstaje miasto. W określonej rzeczywistości politycznej, która zakładała powstanie nowego społecznego porządku, ale wytworzyła narzędzia opresji. Trudno pisać o tym, że system komunistyczny był utopią, skoro funkcjonował w sporej części Europy i świata. Z pewnością zawierał w swej doktrynie przeświadczenie o możliwości redukcji człowieka do dobrze funkcjonującego elementu świata, pewnego rodzaju pychę utopistów wobec rzeczywistości, którą można ulepszyć, przeświadczenie, że zna się rozwiązanie. W zapisie fotograficznym widzimy zarówno nadzieję na idealne miasto, jak i pychę jego inicjatorów. U Pentala i Makarewicza Huta ma w sobie młodość i obietnicę, rozmach i zamaszystość – zderzona z biografiami mieszkańców ujawnia złożoną historię socjalistycznego miasta.

Szerokie aleje miały służyć segregacji ruchu motorowego i pieszego, ale także umożliwiać manifestacje związane z instalowaniem nowych rytuałów władzy. Na zdjęciach Pentala i Makarewicza widzimy manifestacje obu porządków – zarówno marsze przodowników pracy z okazji święta 1. Maja, ale też procesje kościelne w nowej scenografii. Aleje te były też planowane z myślą o przemieszczaniu się wojsk, przejazdu czołgów, czy wozów opancerzonych, najpierw skierowanych przeciwko imperialnemu wrogowi, potem zaś – własnym ludziom pracy, którzy sprzeciwili się partyjnej władzy. Te pierwsze starcia toczyły się o krzyż i miejsce kościoła, które nie zostało przewidziane w racjonalnej realności socjalizmu. Przywieziona ze wsi religijność (krzyżyk z Częstochowy u Ważyka) szukała miejsca możliwej praktyki i nieuchronnie spowodowała uzewnętrzniony konflikt dwóch porządków i negocjacje z kościołem. Gdy władze zadecydowały o budowie szkoły w miejscu przeznaczonym na kościół wybuchł pierwszy bunt. Buntu nie widzimy, nie został przez oko kamery zarejestrowany.

Kapuściński (za Domosławskim, s. 96) „Jedną z zasadniczych cech sytuacji totalitarnej jest zablokowanie informacji już na poziomie jednostki: człowiek milczy, widzi i wie, ale milczy. Ojciec się boi powiedzieć synowi mąż – żonie. To milczenie albo mu nakazują, albo wybiera je sam, jako strategię przetrwania”.

Żyjemy w okresie, w którym marzenia o lepszym świecie zostały odłożone na półkę z napisem „niebezpieczne” a system neoliberalny, który określa kształt współczesnych miast uparcie głosi narrację o bezalternywności obecnej organizacji globu. Fotografie Nowej Huty zdają być zapisami dawno minionej epoki, zarówno w zakresie produkcji przemysłowej jak i produkcji miasta. Warto je studiować.

Spośród zespołu zdjęć Pentala i Makarewicza ogromne wrażenie wywarła na mnie jedna fotografia, jedna z niewielu kolorowych w tym zbiorze. Zdjęcie przedstawia nowohucki żłobek i bawiące się na trawie dzieci pod opieką pracownicy żłobka. Wszystkie są ubrane w identyczne spodnie, koszulki i mają takie same chusteczki na głowach. Obraz ten przypomina Brave New World Nowy Wspaniały Świata – Aldousa Huxleya – hodowle nowego człowieka do konkretnych zadań, unifikację w obrębie alf, gam i bet. W tym jednym przejmującym ujęciu jest wszystko: młodość i optymizm koncepcji, jej przerażająca totalność, inżynieria społeczna i lęk, który pojawia się u odbiorcy przed stopieniem, zlaniem się z resztą zunifikowanych indywiduów.

Zamiast konkluzji jeszcze jeden fragment z Poematu dla dorosłych

Słyszałem mądry referat:
„Bez odpowiednio rozłożonych
bodźców ekonomicznych
nie osiągniemy postępu technicznego.”
Oto słowa marksisty.
Oto znajomość praw rzeczywistych,
koniec utopii.

Nie będzie powieści o rutyniarzach,
ale będą powieści o kłopotach wynalazcy,
o niepokojach, które wszystkich wzruszają.

Oto goły wiersz,
zanim obrośnie
w troski, kolory, zapachy tej ziemi.

1

 R. Dzięciołkiewicz Z przeludnionej wsi – drogowskaz Nowa Huta, w: Nowa Huta – Duma Narodu (wydawnictwo propagandowe WKW Frontu Narodowego w Krakowie), s. 30.

2

 Arystoteles, Polityka, księga VII, w: Dzieła wszystkie, t. 6, przeł. Ludwik Piotrowicz, Warszawa 2001, s. 201

3

 Adam Czyżewski, Trzewia Lewiatana: antropologiczna interpretacja utopii miasta-ogrodu, Wydawnictwo UJ: Kraków, 2001, s. 156

4

 Postęp i higiena

5

 Lebow

6

 Kathrine Lebow, Unfinished Utopia, Nowa Huta, Stalinism and Polish Society, 1949-56, Cornell University Press: Ithaca – London 2013.

7

 Socrealizmy i modernizacje, red. A. Sumorok, T. Załuski, ASP w Łodzi: Łódź 2017.

8

 Nowa Huta – architektura i twórcy miasta idealnego. Niezrealizowane projekty, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa: Kraków 2006

9

 Jerzy Szacki, Utopie, Warszawa 1968, s. 27-28

10

 Izabela Mironowicz, Modele transformacji miast, Oficyna wydawnicza Politechniki Wrocławskiej: Wrocław 2016, s.101

11

 Dorota Jędruch, Utopia jako kłopot, „Autoportret”, t. 34, 2/2011, s.

12

 J. Szacki, Utopia, [hasło w:] Encyklopedia socjologii, t. 4, red. K.W. Frieske, Warszawa 2002, s. 285.

13

 Jędruch, op.cit., s.

14

 Martyna Obarska, MDM. Między utopią a codziennością, Agencja Wydawnicza Egros, Warszawa: 2011, s.

15

 Joseph Rykwert Pokusa miejsca. Przeszłość i przyszłość miast, Międzynarodowe Centrum Kultury: Kraków 2013, s. 84

16

 Vadim Bass, Paradoksy socrealizmu. Architekt a władza w stalinowskim ZSRR, „Autoportret”, 1/2008, nr 22, s. 14

17

 A. Ważyk, Poemat dla dorosłych.

18



19

 A. Czyżewski

20

 Lewis Mumford, The Culture of Cities, Harcourt, Brace & Co., New York 1938, s. 396–397.

21

 Rykwert, s. 25

22

 Paweł Jaworski, Tak wykształca się stopniowo „Autoportret”

23

 Juchnowicz, op. cit. s.29

24

 K. Lebow, op. cit. s.?

25

 A. Skalimowski, „Budowniczy stolicy”. Warszawski mecenat Bolesława Bieruta w latach 1945-1955, „Pamięć i sprawiedliwość. Pismo Instytutu Pamięci Narodowej”, 2014, nr 2(24) [za:] P. Lipiński, Bierut. Kiedy partia była bogiem, Wołowiec: Czarne, 2017, s.158-159

26

 Boleslaw Bierut, Plan Sześcioletni Odbudowy Warszawy, Warszawa 1950. s. 120

27

 Witold Cęckiewicz. Projekty, red. Marta Karpińska, Dorota Leśniak-Rychlak, Michał Wiśniewski, Instytut Architektury: Kraków, 2015, t. 1

28

 Andrzej Leder, Prześniona rewolucja, Krytyka Polityczna Warszawa