ŻYWE MIASTO

Nowa Huta może być traktowana jako zamknięty konstrukt historyczny, odwołujący się wyłącznie do zdeponowanych źródeł historycznych, z którym bez ryzyka możemy wchodzić w dialog i wykorzystywać na własny użytek. Jednak miasto jest żywym organizmem i jest osadzone w rzeczywistym czasie, tworzone nieustająco na na nowo, reintrepretowane i użytkowane przez mieszkańców, przez działające podmioty. W swej naturze dalekie są od ukazywania dziedzictwa kulturowego jako „wynalazku”, pojęcia użytego przez Allana Hansona dla podkreślenia umownego, wymiaru procesu, w którym „znakowe substytuty (…) znacznie odbiegają od tych, na których są wzorowane, (…) są wybiórcze i (…) systematycznie ujawniają intencję popierania jakiś politycznych lub innych programów”.

W postulowanym pojmowaniu miasta chodzi o dyskusję i wychodzenie poza ramy narzucone instytucjonalnie, jak rownież dążenie do wytworzenia takiej sytuacji, w której miasto stanie się „żywym”, generującym nowe znaczenia źródłem, a nie włożonym w gabloty myślowe konstruktem.

 

Antropologia nowego jest propozycją patrzenia na kulturę miasta nie jako coś obcego, przeciwstawnego wobec naszej, ale niejako w poprzek kategorii, patrząc bardziej otwierająco także na dotychczasowe postrzeganie kultury jako zamkniętej, niejednokrotnie uważanej za niezmienną kategorii zewnętrznej. Tymczasem kultura podobnie jak wszelkie jej przejawy, chociażby tożsamość są działaniem, a nie trwałym konstruktem. Proces ten wyposaża nas w zasoby sprawiające, iż stajemy się zdolni do wpływania na przebieg modelującego nas procesu włączania do życia. Stąd spojrzenie na Nową Hutę jako refleksję o mieście budowanym od początku, o tworzeniu Nowego Człowieka, ale i nowego Innego daje przestrzeń do prób odnalezienia we wszelkich kategoriach przeciwstawnych czynnika aktywnie dążącego do scalenia myślenia o kulturze, odejścia od biegunowości. Nowa Huta łączy wszystkie opozycje binarne w sobie. Nowe tu jawi się jako synonim otwarcia, patrzenia w poprzek klisz, stereotypów i schematów. W całości podejścia do miasta chodziłoby zatem o naruszanie żywej tkanki poprzez działania, które odsłaniałyby potencjał twórczy tkwiący w jednostkach. Chodziłoby o znajdowanie pęknięć i szczelin, przez które widać, jak w soczewce oddolne wymiary kultury. Nie tej zinstytucjonalizowanej wizji kultury miejskiej, ale tego co sami mieszkańcy poszukują i co tworzą poza dominującym obiegiem. Jest to propozycja odczytania rzeczywistości jako sieci relacji kulturowych w działaniu, oddolnych praktyk mieszkańców, które definiują siebie od nowa tworząc tym samym żywą tkankę miejską i tożsamość, która nie jest stałym konstruktem zamkniętym w sztuczne schematy i uproszczenia, ale zmienia się, tworzy na nowo wraz z przemianami społeczno-kulturowymi.