SPOŁECZNOŚĆ IDEALNA – TEST

„Cały ten ludek maszerował w największym porządku, jak gdyby opuszczał poprzednią siedzibę na zawsze; niewielka ilość mrówek robotnic szła w przeciwnym kierunku. Dokąd szły? Wszyscy – zwierzęta, ludzie, rośliny – jesteśmy zamknięci i byle jak pomieszani w tym ogromnym pudle, które nazywa się Wszechświatem. Chcielibyśmy czytać z gwiazd, snuć domysły o przyszłości i przeszłości, które są poza zasięgiem naszego postrzegania, a nie rozumiemy nic z tego, co mamy przed oczami. Wszystkie istoty są oddzielone od siebie na wieki i niepojęte jedne dla drugich.”1 – E. Delacroix

„Karol Marks miał rację. Socjalizm działa. Mylił się jedynie co do gatunku.” – Edward O. Wilson

Społeczność idealna

W 1916 roku w Krakowie ukazała się drukiem rozprawa naukowa zoologa Michała Siedleckiego „Państwa zwierzęce”. Idea przeprowadzenia analogii między światem natury a formami organizacji społeczeństwa zrodziła się z jego wieloletnich obserwacji, i – jak sam stwierdza – nie była pomysłem nowym, gdyż

„człowiek, który ma w ogóle dążność do podsuwania własnych myśli pod zjawiska zauważone u zwierząt (…) widział już, opisywał i opiewał wśród zwierząt organizacje i państwa takie jak ludzkie, dopatrywał się (…) ludzkich sposobów rządzenia, a nawet stwierdzał tam wady i zalety społeczne.”2

W swych dalszych rozważaniach analizuje właściwości państwa, takie jak: jednostki, skupiska, klasy społeczne, władza, podział pracy, zasada korzyści dla ogółu czy celowość działania, zestawiając je z cechami skupisk zwierzęcych, konkludując:

NAGŁÓWEK

choć szczegóły organizacji życia gromadnego zwierząt ssących są nieraz dość zawiłe i bardzo interesujące, to jednak bledną one zupełnie wobec tak ich podziwienia godnych objawów, jakie się widzi pośród owadów tworzących państwa

Wraz z rozwojem i postępem entomologii, uczeni stopniowo uświadamiali sobie złożoność społeczeństw owadzich, w tym ich podporządkowanie wspólnemu dobru kolonii. W porównaniu do społeczeństw ludzkich, mrowisko, ul czy termitiera stawiane były jako przeciwstawny przykład harmonijnego, utopijnego systemu organizacji, który można nie tylko podziwiać, ale wręcz naśladować. Stopniowo społeczność owadów zaczynała być porównywalna do gatunku ludzkiego niemal w każdej mierze. Szczególnie ciekawą ilustracją tej idei było pismo, które Henry Smeathman, brytyjski entomolog, zaprezentował przed uczonymi Królewskiego Towarzystwa w Londynie w 1781 roku. Była to pierwsza relacja przekazana angielskiej społeczności na temat siedzib termitów w Afryce. Jak podaje profesor Philip Howse:

„Członkom stowarzyszenia wystarczająco trudno było uwierzyć, że owad mierzący kilka milimetrów jest w stanie wybudować wieżę wysokości człowieka, a co dopiero wyobrazić sobie, że konstrukcja ta zawiera w swym wnętrzu strukturę podobną idealnej metropolii: liczne korytarze, mosty, podziemne ulice, kanały, mateczniki, komnaty z zaopatrzeniem, wartownie, komnatę królewską, w której funkcjonują niezliczone ilości owadzich osobników: cywilów, architektów, chemików, inżynierów, geodetów”4.

Czołowi myrmekolodzy uważali, że nie ma nic ontologicznie unikalnego w społeczeństwie mrówki Formica, co nie mogłoby być zastosowane do rodzaju ludzkiego5:  Auguste Forel utrzymywał, że mrówki są inteligentnymi komunistami, natomiast sir John Lubbock twierdził, że „mrówki w skali inteligencji mają słuszne roszczenia do stawiania się w randze obok człowieka”6. Pogląd, że owady społeczne posiadają inteligencję nie był co prawda odkryciem nowym, gdyż występował już w starożytności, a wyparty został dopiero w II połowie XX wieku.

W następstwie rewolucji darwinowskiej biolodzy zaczęli skłaniać się ku teorii, że kolonia owadów nie ma innych powodów istnienia niż reprodukcja i przetrwanie gatunku. Jednak nie wszyscy. Po I wojnie światowej zostały wydane publikacje dwóch filozofów-naturalistów: Eugena Maraisa i Maurycego Maeterlincka, którzy snuli rozważania na temat zbiorowej duszy kolonii.

Trzy przyrodnicze eseje flamandzkiego pisarza Maurycego Maeterlincka, wydane kolejno w 1901, 1927 i 1931 roku, tworzą spójną trylogię książkową opisującą życie owadów społecznych: pszczół, mrówek i termitów. Te popularnonaukowe dzieła oscylują na granicy biologii, filozofii, a przez swój język również poezji. Spoglądający na biosferę Maeterlinck stawia sobie za cel przybliżenie czytelnikowi cywilizacji z jednej strony zdecydowanie odmiennej od naszej, od której oddziela nas inteligencja, a z którą komunikuje się podświadomość7, z drugiej niespodziewanie podobnej. Poza wiedzą naukową w treści esejów widać ewidentną chęć przełożenia zachowań owadzich na zachowania ludzkie.

Jan Dembowski w 1931 r. na łamach czasopisma przyrodniczego „Wszechświat” tak recenzuje pierwsze polskie wydanie jednego z trzech tomów, „Życia mrówek”:

„Pomimo swego układu książka Maeterlincka nie jest dziełem przyrodniczem. Nie dlatego, aby autor nie posiadał dostatecznych wiadomości myrmekologicznych: przeczytał przecież więcej rozpraw specjalistycznych, niż niejeden przyrodnik. Raczej dlatego, iż brak mu obiektywnego krytycyzmu w operowaniu faktami. Bo też i myślą przewodnią nie jest tu wcale życie mrówek. Problematem zasadniczym książki jest ułomność społeczności ludzkiej. Opisując różnorodne przejawy uczuć i inteligencji mrówki, autor jakby się zastanawiał jakie cechy i jakie zalety pragnąłby widzieć u człowieka. Książka jest wyraźnie smutna, owiana duchem zniechęcenia do ludzkości (…). Stąd u Maeterlincka poszukiwanie ideałów poza społeczeństwem ludzkim i stąd jego powiedziałbym inspirowane mniemanie o inteligencji i doskonałości owadów.”8

Podobne komentarze odnosiły się do pozostałych dwóch tomów. W 1911 roku pisarz otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury9. Jak uzasadniała Komisja Noblowska, w kontekście wydanego dziesięć lat wcześniej „Życia pszczół”10:

„(…) jego książka nie jest abstraktem historii naturalnej, ale brawurową pracą poetycką, obfitującą w refleksje, których całość jest niemal deklaracją niekompetencji. To bezużyteczne – zdaje się twierdzić autor – by pytać, czy ta dziwna współpraca pomiędzy pszczołami, ich podział pracy i życie społeczne są produktem ludzkiego umysłu. Nie ma znaczenia czy pojęcie instynkt, czy też termin inteligencja są tu używane, ponieważ są to jedynie sposoby ujawniania naszej ignorancji w tej kwestii. To, co nazywamy instynktem w przypadku pszczół jest być może elementem ich kosmicznej natury, emanacją duszy wszechświata. Przychodzi tu na myśl opis pszczół Wergiliusza, w której myśliciel przypisuje im boską rolę: boskiej myśli i boskiego ducha.”11

Będący pod wyraźnym wpływem Nietzschego i Bergsona Maeterlinck wierzył, że kolonia jest złożonym organizmem, był on zaabsorbowany owadzimi porównaniami z ludzkością, powtarzając w ten sposób poglądy poprzednich pokoleń. Pod pozorem wywodu entomologicznego, przyjmuje więc strategię paraboliczną – traktując świat owadów jako metaforę świata ludzkiego, kreśli fascynującą historię ustroju społecznego, propozycję organizowania życia zbiorowego.

Ponieważ zachowania społeczne owadów i ludzi kształtowały się całkowicie niezależnie, możemy mówić wyłącznie o porównaniach. Niemniej jednak analogie te są dla nas niezwykle fascynujące. Niektóre zjawiska obserwowane zarówno u owadów społecznych, jak i u ludzi – na przykład wojny i niewolnictwo – mają co prawda inne przyczyny, ale bardzo podobne konsekwencje.

Owadzia urbanistyka. Superorganizm

Zjawisko misternej konstrukcji w strukturze mrowisk, pszczelich plastrów i termitier, w porównaniu z rozmiarami ich budowniczych, jest dla nas niepojęte, choć wiemy, że nie są one tworem pojedynczego osobnika, a wielotysięcznego zespołu – punkt ciężkości przenosi się więc nie na rozmiar i jakość budowli, a na koordynację pracy.

Form Your Mind - srean shot 7